piątek, 27 stycznia 2012

hu hu ha zima zła

Nie pokazywałam tu jeszcze serii lalczynych sweterków, które zostały zamówione rok temu z prośbą, żebym na święta zdążyła:) Zdążyłam! W planie było zawieszenie ich na choince a dopiero potem wykorzystanie do zabawy... Ciekawe jak to wyglądało później, czy w ogóle trafiły na choinkę i ile na niej powisiały? Ewa, napisz koniecznie:) Sweterki robi się przyjemnie, szczególnie podczas długiej jazdy samochodem (bo ja nie prowadzę) ale w domu zawsze jest coś ważniejszego do zrobienia. W każdym razie cieszę się, że jakoś się udało.
A teraz o wczorajszym znalezisku. Zobaczcie- cały pakiet miniaturowych czapeczek (idealnych na moje lale i świeżutkich) znalazłam w osiedlowym lumpeksie. Kto je robił tak starannie i dlaczego? Czy jakaś starsza pani miała lalkowego świra czy przeprowadzono warsztaty dziewiarskie w domu spokojnej opieki? Nie zgadnę, ale bardzo mnie wzruszają i oczywiście już myślę o zimowej kolekcji na przyszły rok. Żeby lalom uszy nie marzły:)






środa, 25 stycznia 2012

gryczane eksperymenty

Mało aktywne to moje blogowanie ostatnio, przyznaję, widać przerwy są nieuniknione i niestety bywają dłuższe niż bym chciała ale nie potrafię nad tym zapanować. Jak już się zapadam w świat gdzie komputera jest mało, jak najmniej, to wcale mi się nie chce wracać tak szybko, co nie znaczy oczywiście, ze nic nie robiłam, wręcz przeciwnie!
Mikołaj (wypada o nim wspominać pod koniec stycznia?) przyniósł mi wałek/ poduszkę wypełnioną łuską gryki, przetestowałam, uznałam, że to świetny materiał. Jeśli macie ochotę poczytać o jej „cudownych„ właściwościach- zapraszam na przykład TU. Zamówiłam łuskę gryki z gospodarstwa ekologicznego do własnych testów i uszyłam już kilka wałeczków, poduszek itp. Jednak przede wszystkim chciałam przygotować jakąś „ekologiczną serię” dla najmłodszych. Łuska to materiał szeleszcząco- trzeszczący, co może być dodatkowych atutem zabawki. Wymyśliłam małe ptaszki, takie, które dadzą się chwycić malutkimi łapkami i mają kilka dodatkowych atrakcji w postaci tasiemkowych ogonków, odstających skrzydełek, nóżek z bawełnianego sznurka, które można podgryzać w ramach potrzeby. Ptaszki są starannie przeszyte (po kilka razy zabezpieczającym zygzakiem za zwykłym szwem), ale nawet w razie rozprucia- dziecię nie naje się poliestrowej waty. Prawda, ze miło? Jak wiecie nie mam potomka by sprawdzić czy ptasie się nadają do zabawy, ale drogie mamy- czekam na Wasze sugestie i uwagi. Bezpieczne to? Bo dalszych pomysłów nie brakuje:)








wtorek, 6 grudnia 2011

stary piernik

Mam nadzieję, że Mikołaj o Was dzisiaj nie zapomniał:):):) Ja od wczoraj święta obchodzę, dekoracje rozwiesiłam i już się nie dam skrytykować, że to za wcześnie! Od dzisiaj chyba można? Miałam pokazać Wam całkiem coś innego, ale że mój ukochany pomknął do pracy z aparatem- musiałam zmienić plan i prezentuję piernikowe zawieszki, zrobiłam ich duuużo więcej niż na zdjęciach ale zdjęcia sprzed ładnych kilku/ kilkunastu? dni. Wesołych Mikołajek Moi Drodzy.




poniedziałek, 28 listopada 2011

wycieraczka:)

Im więcej mam do zrobienia, tym więcej wymyślam nowych zadań, oczywiście wymagających czasu i cierpliwości, ostatecznie praca nigdy się nie kończy... Ostatnio doprawiłam sobie weekendowy odpoczynek wizją dywanika z tkanin, których prawdopodobnie nie użyję już do szycia  (bo wzorek nie ten, bo biel pożółkła albo kolory wyblakłe). Prawda jest taka, że większość tkanin do szycia zabawek wykopuję gdzieś w lumpeksach, wzory mają niepowtarzalne, często niestety mają one swoje wady bo przecież były "używane". Najgorzej jeśli te wady dostrzegam dopiero po uszyciu jakiegoś stwora! Aby tego uniknąć, staram się być bardzo krytyczna, ale i tak zdarzają się pomyłki. "Pomyłki" zalegają więc w szufladach i zakamarkach naszego niewielkiego mieszkania i wreszcie znalazłam na nie sposób. Uprzedzam, że jest to misja dla wyjątkowo cierpliwych, bo na razie wyplotłam mniej więcej wycieraczkę:) Dobrego poniedziałku Moi Drodzy! Wiatr wreszcie ucichł.



czwartek, 24 listopada 2011

rozpędziłam się

Szklane oczy wywarły na mnie tak hipnotyzujące wrażenie, że z rozpędu uszyłam kolejne miśki i od rana się na nie gapię. Nie mogę zdecydować, którego lubię najbardziej:) Może ten kremowo- niebieski? Ma rzęsy! Ciekawa jestem który jest Waszym faworytem?




środa, 23 listopada 2011

miś szklane oczko

Może to nie miś nawet, ale jeszcze go nie nazwałam a chcę się pochwalić nowym pomysłem na zabawkowe oczy. Wykorzystałam szklane krążki, kupione kiedyś do biżuterii, nie pasowały jednak rozmiarem do oprawy więc ich do tej pory nie użyłam. A tu nagle misiowi były oczka potrzebne... Wydrukowałam zdjęcia źrenic w różnych wersjach kolorystycznych, przykleiłam super glue do szkiełek, poobcinałam papier, dokleiłam do buźki i jeszcze doprawiłam paseczkiem filcu (na klej i obszyłam dla pewności). Nie powinno się odkleić- może się jedynie stłuc. A teraz błyskamy do Was misiowym oczkiem i życzymy dobrej nocy.







poniedziałek, 21 listopada 2011

mleczne aniołki

Muszę przyznać, że nie mogę się w tym roku doczekać świąt, najchętniej już postawiłabym choinkę, żeby zapomnieć o tej mglistej jesieni za oknem. Żeby się już troszkę nastroić zabrałam się za aniołki, temat przyjemny i całkiem świąteczny, gdyby nie to, że mają miny oszołomów i chyba nie zostaną aniołami stróżami. Kto by chciał  mieć niepoczytalnego anioła stróża?:) Wykorzystałam do ich uszycia len z delikatnym połyskiem (czego nie widać niestety na zdjęciach, była to niedoszła sukienka ślubna), beżową dzianinkę (ścinki po szytych spodniach z burdy), stare guziki i dwie stare szydełkowe serwetki, recycling na całego:) Dobrego poniedziałku!