czwartek, 1 marca 2012

myszy

A tutaj proszę mysi zestaw chciałabym Wam przedstawić:) Jeszcze nie wiem jak się nazywają ale rodowód mają książkowy. Ta duża robiona jest prawie wedle instrukcji z przedostatniego posta, poznajecie? Prawie, bo w instrukcji każda część robiona była na płasko i zszywana a ja chciałam uprościć sobie sprawę i robiłam "na okrągło", na 5 drutach. Wprawdzie to zbieranie oczek przy szyi może niefortunnie wyszło ale zbierałam z 4 stron więc chyba nie jest bardzo źle:) Ciekawostka jeszcze- mysz w książce miała mierzyć około 35 cm a moja ma conajmniej o 10 więcej, wyrosła mimo, że oczka się zgadzają. Mała myszka to już moja inwencja, bo uznałam, że takie sznurkowate łapki mogą być super pomysłem. Macie propozycje na imiona może?






środa, 29 lutego 2012

lala Agnieszka

Portretowa lala szyta na walentynkowe zamówienie ukochanego Agnieszki. Z uroczymi detalami typu różowa opaska z uszkami i naszyjnik z imieniem, który udało mi się jakoś wypleść z drutu. Podobno się podobała, z czego bardzo się cieszę.






Czasami zastanawiam się nad tym jak ubrałabym swoją lalę portretową, której nigdy nie uszyłam i pewnie długo jeszcze nie uszyję z braku decyzji... bo zupełnie nie mam pojęcia:) Dobrego dnia Wam życzę!

wtorek, 14 lutego 2012

znalezisko

Książek o tematyce zabawkowej nie ma wiele. Dużo z nich udało mi się z czasem wykopać spod ziemi bo wciąż drążę temat rozwiązań technicznych a inspiracje zawsze dobrze robią:) Wydawało mi się, że nic nowego już nie znajdę w najbliższym czasie aż tu nagle na półce w księgarni dojrzałam to cudo... Wprawdzie wszystkie stwory z tej książki są robione na drutach lub szydełku ale same zobaczcie jakie są piękne! Polecam gorąco! Wydane przez Weltbild, Warszawa 2012 czyli nowiutka zupełnie, kosztuje 29.90, około 180 stron i 60 projektów. Pełna zachwytu ślę walentynkowe uściski:).







piątek, 3 lutego 2012

ciałko

Mam nowe pomocnice, które dzisiaj zapozowały nam pięknie przy maszynach i w pościeli:) Trzeba je teraz poubierać, bo marzną okrutnie. Jedna z nich, jeszcze bezimienna chciałaby Wam zaprezentować nowe wyrzeźbione ciałko. Tak, przyszło mi do głowy, żeby sprawdzić jak będzie wyglądać taka lala potraktowana jak rzeźba- tu doszyłam łatkę tam przeszyłam i w końcu mam pannę z przestrzennym cycem i palcami:) Oczywiście sposób jest pracochłonny i nie planuję tego odtwarzać we wszystkich egzemplarzach, ale zakochana jestem w niej i napatrzeć się nie mogę. Z buzi przypomina bohaterów bajki "Sąsiedzi", prawda? Dobrego piątku Wam życzę, ciepłego!










piątek, 27 stycznia 2012

hu hu ha zima zła

Nie pokazywałam tu jeszcze serii lalczynych sweterków, które zostały zamówione rok temu z prośbą, żebym na święta zdążyła:) Zdążyłam! W planie było zawieszenie ich na choince a dopiero potem wykorzystanie do zabawy... Ciekawe jak to wyglądało później, czy w ogóle trafiły na choinkę i ile na niej powisiały? Ewa, napisz koniecznie:) Sweterki robi się przyjemnie, szczególnie podczas długiej jazdy samochodem (bo ja nie prowadzę) ale w domu zawsze jest coś ważniejszego do zrobienia. W każdym razie cieszę się, że jakoś się udało.
A teraz o wczorajszym znalezisku. Zobaczcie- cały pakiet miniaturowych czapeczek (idealnych na moje lale i świeżutkich) znalazłam w osiedlowym lumpeksie. Kto je robił tak starannie i dlaczego? Czy jakaś starsza pani miała lalkowego świra czy przeprowadzono warsztaty dziewiarskie w domu spokojnej opieki? Nie zgadnę, ale bardzo mnie wzruszają i oczywiście już myślę o zimowej kolekcji na przyszły rok. Żeby lalom uszy nie marzły:)






środa, 25 stycznia 2012

gryczane eksperymenty

Mało aktywne to moje blogowanie ostatnio, przyznaję, widać przerwy są nieuniknione i niestety bywają dłuższe niż bym chciała ale nie potrafię nad tym zapanować. Jak już się zapadam w świat gdzie komputera jest mało, jak najmniej, to wcale mi się nie chce wracać tak szybko, co nie znaczy oczywiście, ze nic nie robiłam, wręcz przeciwnie!
Mikołaj (wypada o nim wspominać pod koniec stycznia?) przyniósł mi wałek/ poduszkę wypełnioną łuską gryki, przetestowałam, uznałam, że to świetny materiał. Jeśli macie ochotę poczytać o jej „cudownych„ właściwościach- zapraszam na przykład TU. Zamówiłam łuskę gryki z gospodarstwa ekologicznego do własnych testów i uszyłam już kilka wałeczków, poduszek itp. Jednak przede wszystkim chciałam przygotować jakąś „ekologiczną serię” dla najmłodszych. Łuska to materiał szeleszcząco- trzeszczący, co może być dodatkowych atutem zabawki. Wymyśliłam małe ptaszki, takie, które dadzą się chwycić malutkimi łapkami i mają kilka dodatkowych atrakcji w postaci tasiemkowych ogonków, odstających skrzydełek, nóżek z bawełnianego sznurka, które można podgryzać w ramach potrzeby. Ptaszki są starannie przeszyte (po kilka razy zabezpieczającym zygzakiem za zwykłym szwem), ale nawet w razie rozprucia- dziecię nie naje się poliestrowej waty. Prawda, ze miło? Jak wiecie nie mam potomka by sprawdzić czy ptasie się nadają do zabawy, ale drogie mamy- czekam na Wasze sugestie i uwagi. Bezpieczne to? Bo dalszych pomysłów nie brakuje:)








wtorek, 6 grudnia 2011

stary piernik

Mam nadzieję, że Mikołaj o Was dzisiaj nie zapomniał:):):) Ja od wczoraj święta obchodzę, dekoracje rozwiesiłam i już się nie dam skrytykować, że to za wcześnie! Od dzisiaj chyba można? Miałam pokazać Wam całkiem coś innego, ale że mój ukochany pomknął do pracy z aparatem- musiałam zmienić plan i prezentuję piernikowe zawieszki, zrobiłam ich duuużo więcej niż na zdjęciach ale zdjęcia sprzed ładnych kilku/ kilkunastu? dni. Wesołych Mikołajek Moi Drodzy.