wtorek, 23 czerwca 2009

kwiatki




Bardzo podobają mi się cuda, które robi autorka bloga Brinja, a juz najbardziej chciało mi się kwiatków, kokard i innych letnich dodatków. Dzięki zbiorom starych tasiemek od mojej babci szybko udało się coś zdziałać:)

z soczewicy



Kotleciki z soczewicy i warzyw. Przepis z książki, o której pisałam w poprzednim wpisie czyli "Przemytnicy...", musiałam go troszkę zmienić dodając jajko bo mi się rozsypywały przy smażeniu:)

1/2 szklanki ugotowanej soczewicy
3/4 szklanki drobno pokrojonego pora
1 szklanka startej marchewki (3 szt.)
1/2 szklanki startego selera (pół średniego)
3-5 łyżek mąki
sól i przyprawy (polecają lubczyk, ale nie miałam)
1 jajko:)

Na rozgrzaną oliwę wrzucamy startą marchewkę i seler, dusimy kilka minut i dodajemy pora i przyprawy. Gdy warzywa ostygną dodajemy mąkę i ugniecioną widelcem soczewicę oraz jajko. Formujemy kotleciki i smażymy na oleju z dwóch stron.
Pierwsze zdjęcie z kuchni, drugie z książki:)

niedziela, 21 czerwca 2009

kura





Pomysł na kurę mi się przyśnił, zrobiłam jeden rysunek i zabrałam się za szydełkowanie nóżek. Zmieniłam później jej górną część, ale nadal nadaje się na bieganie po mieście (albo na bal w przedszkolu?).

sobota









Niektórzy od tortu urodzinowego wolą makowce:) musiałam więc wreszcie zadebiutować w tej dziedzinie. Nie wyszedł może zbyt foremny ale całkiem smaczny dzięki konsultacjom z mamą (a właściwie gotowaniem z telefonem w ręce). Później biegaliśmy po fortach w Gdańsku i zwiedzaliśmy wystawę fizyczno- astronomiczną na ich terenie.
Wracając jednak do jedzenia i nowych przepisów to odkryłam cudowną książkę pełną wegetariańskich dań, takich uproszczonych, wygodnych i rodzinnych:)

sobota, 13 czerwca 2009

Przygody Nieumiałka








Pożyczyłam i oglądam z zaciekawieniem, bo to książka, którą pamiętam z dzieciństwa, ilustracje też pamiętam doskonale! Najlepsze było to, że Nieumiałek i jego przyjaciele byli "karzełkami" (słowo z książki, teraz mnie zadziwia), mieszkali w świecie wielkich roślin i wielkich warzyw, robili spadochrony z dmuchawców a arbuzy powodowały katastrofy budowlane:)

arboretum Wirty





Wczorajsza wycieczka po zielonym.

piątek, 12 czerwca 2009

u Konrada






Musiałam sfotografować koralikowe obrazki Konrada, które zostały mi zresztą dokładnie objaśnione:) Morze bąbelkowe i słonko łatwo jest odnaleźć, prawda? Ale była jeszcze tęcza i kroplki padające w różne strony i inne urokliwe rzeczy... Pożyczyłam znów kilka książek, ale o tym jutro.

biało- czerwony







Deser i czerwony sweter dla zajęczycy, który wreszcie skończyłam w ramach kończenia wszystkiego co niedokończone.

wtorek, 9 czerwca 2009

siostra






Ostatnio na specjalne zamówienie robiłam siostrzyczkę lali wrzosowej. Nie jest to może bliźniaczka, ale siostra na pewno. Pomysł na fryzury ściągnięty od Mimi Kirchner, bo są doskonałe:)