poniedziałek, 22 lutego 2010

iglo





Po małej (ehem) przerwie spowodowanej zapracowaniem i wstrętem do komputera w momentach, kiedy ewentualnie mogłabym poblogować:) zaczynam od zdjęć Marcepana i jego przygód w śnieżnym iglo, które zbudowaliśmy na balkonie. Muszę powiedzieć, że czuł się w nim całkiem bezpiecznie i wcale nie chciał wracać do domu...

3 komentarze:

anna_pe pisze...

W Marcepanie odezwały się dzikie instynkty najwyraźniej... Pozdrawiam:)

Katarzyna pisze...

a potem trzeba go przytulić i pochuchać dla ogrzania :)

myślałam ze odeszłaś na jakąś klimatyczną emigrację w poszukiwaniu wiosny i słuch po Tobie zaginął. ale widzę, że powróciłaś szczęśliwie, a i wiosna coraz bliżej...

Aga Plieth pisze...

Pozdrowienia zimowe Moje Kochane! Na emigrację chętnie bym się udała ale obowiązki jak zwykle trzymają na miejscu, powiedziałabym, że nieruchomo nawet:)