piątek, 26 marca 2010

czwartek, 25 marca 2010

środa, 24 marca 2010

hodowla







Wysialiśmy ziołowy "ogródek" (parapet?), który marzył mi się od kilku wiosen i zawsze zapominałam zorganizować go na czas. Teraz czekamy czy z ziemi wyrośnie coś zielonego czy raczej nie... Jeśli o mnie chodzi to rośliny kocham platonicznie- stąd wątpliwości. Zazwyczaj to "zasiane" pleśniało albo usychało na wiór pod moją troskliwą opieką ale może tym razem... przez uzdrawiającą obecność Tomka? Przypadkiem wyhodowałam też dwa czarno- białe desenie, co utwierdza w przekonaniu, że takie tendencje to fale, utrzymują się jakiś czas i przemijają.

sobota, 20 marca 2010

prawie wiosna






Wczoraj niespodziewanie zostałam obdarowana kwiatami i to podwójnie. Tulipany Tomek przemycił na osłodę piątkowego zmęczenia a różyczki są od Karoliny. Muszę przyznać, że bardzo się tu kolorowo zrobiło od razu. Marcepan nie wypatruje wiosny ale nęci go wzmożona aktywność stworzeń latających a to właściwie to samo w tej chwili:)

środa, 17 marca 2010

papuga






Znów odkryłam piękną książkę z pięknymi ilustracjami, więc muszę ją pokazać światu:) "Papuga Pana Profesora" Stanisławy Fleszerowej- Muskat wydana przez Biuro Wydawnicze "Ruch", roku w moim egzemplarzu nie znalazłam, dość że ominęła mnie w dzieciństwie i wygląda na troszkę starszą. Ilustrowali Tadeusz Bochen i Andrzej Możejko. Teraz muszę uszyć lalę wzorowaną na jednej z bohaterek- Jolce- małej dziewczynce z mysimi ogonkami i czerwonymi kokardami:)

niedziela, 14 marca 2010

dawno dawno temu...


Dawno dawno temu mała Aga miała swój pierwszy zestaw do wyszywania:) Dziś znowu skanowałam stare klisze i muszę się podzielić tym zdjęciem zrobionym przez mojego tatę. Rok mniej więcej 86.

czwartek, 11 marca 2010

dla odmiany- dwie lulany





Tak dawno ich nie szyłam... ale po znalezieniu w lumpeksie tkaniny w kwiatki i motylki i tej drugiej pasiastej (wczoraj odkryłam, że jest ikeowska) wiedziałam, że czas na lulany:) Oczywiście są już w sklepie.

niedziela, 7 marca 2010

... na smutki- ręczne robótki







To moja babcia, która jutro obchodzi 88 urodziny. Babcia szyła moje lalki i ubranka lalkom na specjalne zamówienia (a łatwo nie było, bo ja wymagająca jestem jeśli chodzi o detale). Uszyłam lalę o babciowym charakterze i ubraną odpowiednio oczywiście, mam nadzieję, że jej się spodoba:)

czwartek, 4 marca 2010

Ufo




Wczoraj musieliśmy uśpić kochaną staruszkę, o bardzo dziwnym imieniu. Naście lat temu nazwałam ją Ufo, bo nie byliśmy pewni płci i wydawało mi się to bardzo zabawne, nie wiem dlaczego rodzice zgodzili się chodzić na spacery wołając "Ufo", ale zgodzili się i wytrwale chodzili.
Oprócz samego smutnego faktu, najgorszy w naszych realiach jest sposób, ale pewnie dobrze to wiecie. Człowiekowi zrobiono by jeszcze 10 operacji i w pewnym sensie właściciele stają w pozycji Wszechmocnego, decydując, że to już koniec. Ale kto chciałby być Wszechmocnym w tej sytuacji?

wtorek, 2 marca 2010

poniedziałek, 1 marca 2010

eksperyment








Zainspirowani wycieczką brygady M3 udaliśmy się na wystawę eksperyment z Kasią i Konradem. Sobota była słodka, eksperymentalna, spacerowa (molo w Orłowie i oglądanie mojego starego liceum z zewnątrz). Udało mi się uszyć kilka nowych ciał i wyfilcować trochę lalkowych czuprynek:)