środa, 24 marca 2010

hodowla







Wysialiśmy ziołowy "ogródek" (parapet?), który marzył mi się od kilku wiosen i zawsze zapominałam zorganizować go na czas. Teraz czekamy czy z ziemi wyrośnie coś zielonego czy raczej nie... Jeśli o mnie chodzi to rośliny kocham platonicznie- stąd wątpliwości. Zazwyczaj to "zasiane" pleśniało albo usychało na wiór pod moją troskliwą opieką ale może tym razem... przez uzdrawiającą obecność Tomka? Przypadkiem wyhodowałam też dwa czarno- białe desenie, co utwierdza w przekonaniu, że takie tendencje to fale, utrzymują się jakiś czas i przemijają.

1 komentarz:

anna_pe pisze...

:) Powodzenia!