poniedziałek, 17 maja 2010

raport z kuchni





Przepisu nie będzie bo to najzwyklejsze ruskie pierogi na niedzielny obiad, tyle, że posypane obficie zielonym.
Między doniczkami znależliśmy pięknego dzikiego lokatora, który również na naszej zieleninie się pasł radośnie:)

2 komentarze:

MAGDA GÓRA pisze...

pierogi.... pracuś z ciebie! to ostatnio jedyna potrawa na którą chodzę do" pierożka" na mieście, wiecej roboty jak jedzenia! ale gratuluję ;) a "dzicy" są fajni a kolorek wiosenny ;)

Aga Plieth pisze...

Prawda jest taka, że ja nie gotuję codziennie a od święta to mozna poszaleć:)