środa, 30 czerwca 2010

puszka po kawie



Puszka jest chyba stuletnia (ze starego domu babci) i służy mi jako pojemnik na ekierki i linijki, różne takie połamańce... Przetrwała wszystkie przeprowadzki więc i w miniaturowej pracowni musiała sie pojawić:)

:)






poniedziałek, 28 czerwca 2010

1 lala + 1/6 lali





Mój miniaturowy pokój ma być pracownią, więc nie mogło zabraknąć w nim maleńkiej lali. Te prawdziwe mają około 43cm, mała ma 7cm. Tej większej też Wam jeszcze nie pokazywałam a to dobra okazja bo ładnie się zgrały kolorystycznie:)

niedziela, 27 czerwca 2010

monstera









Raz na jakiś czas między pracą zwykłą i niezwykłą (bo mam conajmniej kilka do wyboru) zdarza mi się nadal podłubać coś do miniaturowego świata w 1:6, choć nadal bardzo wiele brakuje i umeblowania i dodatków a lala jest nieskończona. W każdym razie obudziłam się w sobotni poranek z wizją wykonania rośliny doniczkowej:) Sfotografowałam swoje poczynania krok po kroku, bo może ktoś będzie miał ochotę podłubać swoją monsterę. A w prawdziwym domu mamy dwie takie mocno rozrośnięte i w takich dokładnie metalowych wiaderkach.

piątek, 25 czerwca 2010

o panu, który zmienił kolor włosów










Koleżanka zamówiła u mnie lale swoich znajomych Justyny i Pawła, którzy spodziewają się właśnie dziecka. Umówiłyśmy się co do ubranek i na samym końcu okazało się, że Paweł ma inny kolor włosów niż na zdjęciach. Dofilcowałam trochę jaśniejszych loków i dorobiłam czapę. Z kolei motyw przewodni u Justyny- to kolor czarny i czacha:) Żeby pokazać detale musiałam im zrobić taką prawie rozbieraną sesję...

środa, 16 czerwca 2010

mama





Czas na kolejna lalową pannę:) Moja mama miała wczoraj imieniny i oczywiście nie zastanawiałam się zbyt długo nad prezentem. Tym razem potrzebne były sportowe sandałki i letni strój. Najbardziej wypracowana była bielizna, ale jakoś mi to umknęło przy robieniu zdjęć, za to jest lala z właścicielką.

mniam mniam







wtorek, 15 czerwca 2010

ciocia





No to nadszedł czas na ciocię z psem, którą sfotografowałam nad osiedlowym stawem:)
Tym razem czesankowe włosy filcowałam na sucho i udało się- są idealne na taką bombkową fryzurkę, w dodatku wczepiają się w łepek lali i nie trzeba ich ani przyszywać ani doklejać.

poniedziałek, 14 czerwca 2010

coś lekkiego





Po różnych wygibasach szyciowych miałam ochotę na łatwe i przyjemne, czyli najprostsze i bardzo kolorowe lale: Karolcia (od błękitnego koralika) i chyba Monika.

środa, 9 czerwca 2010

weekendowe







Oprócz robótek ręcznych i innych takich zdarza mi się prowadzić normalne życie:) Ostatni weekend był z wycieczką rowerową i komunią Konrada, którego mama Kasia robi piękną biżuterię (można ją zobaczyć w sklepie mojepokoje).