piątek, 20 sierpnia 2010

ludzie nadal bez twarzy:)

Żona pana w garniturze, którego tak pochwaliłyście, że aż się boję malować mu buziunię, miała mieć granatową sukienkę w białe grochy. Zafiksowałam się na tych grochach kompletnie, odwiedziłam wszystkie możliwe lumpeksy, przejrzałam własne zasoby no i sklep z tkaninami. Wydawało mi się, że takich grochów wszędzie pełno i znajdę je bez problemu ale jedyne co udało mi się kupić to lumpeksowa spódnica, która po wyniesieniu z mroków sklepu okazała się raczej fioletowa niż granatowa. Był też w zapasie granat w groszki ze sklepu, ale na tkaninie w rodzaju fartucha woźnej z podstawówki, na to nie mogłam pozwolić! Toteż jedyne rozwiązanie jakie mi zostało to malowanie groszków. Udało się, nawet nie było takie mordercze jak myślałam i od razu bardzo mi się chciało uszyć z tego sukienkę. Kreacje skończone bo i torebeczkę białą dorobiłam, ale zdjęcia całości będą z twarzami już:)
A od kuchni... wybrnęłam z wieeelkiego nadmiaru ogórków (i mam już tylko zwykły nadmiar) robiąc tą podejrzaną zapiekankę z wczorajszego posta. Jest świetna, polecam!
I miłego weekendowania Wam życzę, twórczego i relaksującego zarazem;)



9 komentarzy:

Aśka pisze...

Padlam na kolana! Malujesz te groszki tak dokladnie, artystycznie! Zwykle kuleczki a jakies inne!
Panstwo wygladaj uroczo, chodz pani nadal bez twarzy, oczami wyobrazni ja ja widze...

Jagna pisze...

Ty mnie po prostu rozkładasz na łopatki!Jesteś niesamowita!Sukienka jest po prostu obłędna!Groszki idealne.Chyba maszyna nie zrobiłaby ich tak dokładnie.Pozdrawiam serdecznie.

foto-gra-fka pisze...

Po prostu chylę czoła...

Magdalena Buraczewska-Świątek pisze...

to się nazywa radzenie sobie w każdej sytuacji :) super te groszki, a i sukienka przez to bajecznie piękna


www.zaczarowaneszydelko.ofu.pl

MAGDA GÓRA pisze...

normalnie oczom nie wierzę! malowane groszki! wow! a kiecka przecudnej urody!

esef52 pisze...

bardzo udane grochy! Na drugi raz jak potrzebujesz materiał to mów :P Ja też mam sport zapasy.

Marysia pisze...

jej, ale elegancka suknia!

Wlasnie wrocilam z wakacji, wiec musze nadrobic zaleglosci i zobaczyc tego wychwalanego pana.

asieja pisze...

sukienka jest cudna!

Aga Plieth pisze...

Dziękuję Kochane, groszki można by porównać z jakąś formą medytacji:) Ja też mam wieeelkie zapasy przeróżnych tkanin esef (w razie czego pamiętaj!) ale jakoś tych co są potrzebne akurat nie ma. W ogóle pomyślałam ostatnio, że fajnie byłoby zrobić jakąś wymianę tkaninową z Wami, ale jeszcze nie wiem co i jak? Czy ktoś ma jakiś pomysł?