wtorek, 30 listopada 2010

o Włodku, który nie zostanie w skarpetach...

ale na razie jeszcze siedzi w skarpetach, choć jego żona i córka mają cudnej urody pantofelki:) Pokazuję Wam kolejną rodzinkę czyli Lilę, Jagnę i Włodka- wszyscy o sprecyzowanych zainteresowaniach, było więc konkretnie. Najdłużej czekali na uszycie przeze mnie Nikona, ale wreszcie się doczekali. Teraz jednak czekają na butki dla Włodka, bo Pani Lilia napisała, że w skarpetach nie może go puścić:):):)




poniedziałek, 29 listopada 2010

Julia i Zuzia

Obie dziewczyny w kitkach i z kokardkami, obie w różowych rajtuzach i pantofelkach. Największym wyzwaniem było zrobienie skrzydełek dla Julii, ale w końcu się udało. W dodatku są odpinane na zatrzask- jak to u przebranej wróżki:)





środa, 24 listopada 2010

włókno

Wczoraj widziałyście mój piękny stół (warstwy narastają!) a dziś czas na inny sekret:) Taki znowu wielki sekret to nie jest a mi się wydaje, że już o tym kiedyś mówiłam/ pisałam, ale jeśli nawet to napiszę jeszcze raz.  Aniarozella pytała czym wypycham lale i inne miękkie stwory. Wypycham tak zwanym włóknem poliestrowym czyli potocznie najzwyklejszym wypełniaczem do poduszek. Kupuję w Jysk (przymknijcie oko na reklamę) takie wielkie wielkie poduchy pełne wypełniacza, które poszewkę mają z fizeliny (też się przydaje) a kosztują 9.90 za sztukę i starczają na długo. Wprawdzie chciałabym się przestawić albo chociaż popróbować z bardziej naturalnymi materiałami ale nigdy nic takiego nie widziałam w żadnym sklepie więc trzymam się jedynej opcji jaka dawno temu przyszła mi do głowy. A na zdjęciach dzisiejszych widać jak ten "puch" wygląda:)


wtorek, 23 listopada 2010

w świetle poranka...

Kochane, bardzo dziękuję Wam za komentarze pod wczorajszym postem i opinie o ewentualnych nowych oczach:) Sama nie wiem co z nimi będzie. Mam dwie pary i na pewno zużyję tą drugą z wielką przyjemnością, ale rys charakterystyczny dla MOICH lal to to pewnie nie będzie. A może muszę się na nie napatrzeć jeszcze? Tymczasem, żeby opisać Wam chaos, który mnie otacza- aktualne zdjęcie stołu:) i już zmykam.

poniedziałek, 22 listopada 2010

utonęłam:)

Znikłam, zamilkłam i utonęłam całkowicie w przedświątecznych zamówieniach i coś mi się wydaje, że nie zdołam się poprawić w najbliższym czasie. Ale oczywiście jestem na chwilkę by pokazać Wam nową parę Tanię i Wojtka. Pierwszy raz robiłam lalowy zegarek (z guzika!) i przerabiałam buteleczkę po maleńkiej Finlandii na butelkę wina (gdyż Wojtek jest win miłośnikiem i znawcą:)). Wybaczcie jakość zdjęć ale wydaje mi się, że już całkiem nie umiem ich robić ostatnio, nawet zwalanie na złą pogodę i złe światło nie jest pocieszające- one same z siebie wychodzą średnio! Drugi temat to eksperyment z nowymi wypukłymi oczami dla lal, który zakupiłam TU. Co o nich myślicie? Lala wyszła trochę żabowata ale bardzo sympatyczna, tylko jakoś mam wrażenie że im mniej różnych technik i różnych materiałów tym lepiej. Pozdrowienia ciepłe przesyłam wszystkim cierpliwie zaglądającym:)








poniedziałek, 1 listopada 2010

siostrzyczki

Dostałam zamówienie od Pani Karoliny na uszycie lal w prezencie dla jej córeczek: trzyletniej Bianki i siedmioletniej Sabinki i jakoś szybko się udało, chyba kolory mnie poniosły:) Sabinka ma ulubionego kota a Bianka małą lalę do zabawy. Dziewczyny wkrótce ruszają do swojego domku więc muszę je jeszcze pokazać na blogu naturalnie. A na końcu szkic, na podstawie którego powstały.