wtorek, 23 listopada 2010

w świetle poranka...

Kochane, bardzo dziękuję Wam za komentarze pod wczorajszym postem i opinie o ewentualnych nowych oczach:) Sama nie wiem co z nimi będzie. Mam dwie pary i na pewno zużyję tą drugą z wielką przyjemnością, ale rys charakterystyczny dla MOICH lal to to pewnie nie będzie. A może muszę się na nie napatrzeć jeszcze? Tymczasem, żeby opisać Wam chaos, który mnie otacza- aktualne zdjęcie stołu:) i już zmykam.

8 komentarzy:

Oh.banty pisze...

Zupełnie jak u mnie kiedy siadam do pisana pracy:) Wtedy nachodzi mnie ochota na szycie i zamiast notatek mam stertę materiału na stole. Pozdrawiam

Aniarozella pisze...

Bardzo piękny, bo twórczy bałagan. Zazdroszczę umiejętności szycia ubranek. Czy zdradzisz tajemnice, czym wypełniasz środki lalek?

cassia.wu pisze...

Pięknie to wygląda. Ależ Ty pracowita jesteś! U mnie jest większy bałagan, jak szyję. Pozdrawiam, wracam do szycia :)

antilight pisze...

Łohoho! Podziwiam ilość projektów, na jeden raz. Trzymam kciuki, abyś uwinęła się ze wszystkim na tyle sprawnie, żeby to co robisz zbyło nadal przyjemnością i obyś nadal miała twórczą wenę na kolejne lale :)

folkmyself pisze...

Artystyczny nieład, aż miło popatrzeć!

KORONKA pisze...

Skąd ja to znam....

KORONKA pisze...

a i nożyczki mamy takie same :-)

Betsy Petsy pisze...

oj jaki piękny misz-masz na biurku az się czuję zainspirowana :)