środa, 14 kwietnia 2010

zmagania





Prawie o zachodzie słońca komputer mi zastrajkował więc zamiast dalej pracować- rozłożyłam maszynę i zmagałam się z pierwszą po bardzo bardzo wielu latach sukienką dla plastikowej lali z typu Barbie. Do tej pory trzymałam się od "plastikowych" z daleka, bo... nie przepadam, nie umiem się odnaleźć w tej konwencji i jak tu szyć dla takiej biuściastej panny? Tak, wiem, że wiele osób się tym zajmuje i robią piękne rzeczy:) Na przykład Michelle, och podziwiam. Tymczasem moja sukienka powstawała na zamówienie Matyldy (projekty na rysunkach) a Barbie ledwo się w nią wciska pupą- w talii za to luz:)
Dobrze, że zielone rośnie jak należy, tylko 3 doniczki z mojego ziołowego ogródka się nie zazieleniły:)