czwartek, 27 maja 2010

bałagany





Dziwnym zbiegiem okoliczności zrobiło się ich kilka jednocześnie i wszystkie równolegle uwierają, równolegle też nie chcą się dać uporządkować. Przez cały tydzień zbieram się ze zrobieniem kilku porządnych zdjęć w miarę jednolitych estetycznie i nic z tych planów nie wychodzi, zdjęcia jakieś zrobiłam, ale żadne nie jest na tyle miłe, żeby chcieć je pokazywać światu. Oprócz uszycia czterech lal plażowiczek (czekają na sesję fotograficzną na plaży i w pełnym słońcu... więc jeszcze sobie poczekają...) powstała sylwetka lali- babci z fioletowym kokiem, zupełnie nowy model:), wykroiłam nawet trzy kolejne babcie ale później poszły w odstawkę. Zabrałam się też za biżuterię zainspirowana cudami TU i TU, oczywiście na użytek własny ją popełniłam, bo takie zapożyczenia na każdy inny użytek niespecjalnie lubię. Generalnie do robienia biżuterii nie mogę się do końca przekonać (za mało subtelne są te moje pomysły) i po milionie prób zazwyczaj ten temat odkładam. Tak było i tym razem! W międzyczasie mieszkanie zarosło pudełkami, kartonikami, koszykami z włóczką, stertami tkanin i niedługo nie będę mogła znaleźć ścieżki do drzwi:) A jutro akurat będę musiała wybyć na zajęcia i szybką przechadzkę po lumpeksach jeśli się uda (taaa... piątkowe przyjemności). Dobrej nocy.