poniedziałek, 13 września 2010

podusie

Miałam małą przerwę w szyciu i wszystkie graty i narzędzia spędziły kilka samotnych nocy w piwnicy (bo mieliśmy gości i trzeba było odkuć mieszkanie) ale wczoraj z wielką radością rozłożyłam maszynę. Jak miło byłoby mieć pracowniany kąt i jej nie składać... eh, pomarzyć sobie można:) Regularnie zbierają się u mnie w domu wielkie torby ze ścinkami po szyciu lal. Jakiś czas temu przestałam te ścinki wyrzucać zbieram, zbieram zapamiętale bo idealnie nadają się na wypychacz do poduszek, które nie muszą być supermiękkie. Pierwsza taka poducha została zrobiona dla Marcepana, następna na balkonowy fotel, gdzie miło się nią podeprzeć przy czytaniu. Wczoraj uszyłam kolejne do kompletu. Forma zaczerpnięta została z jakiegoś pomysłu na Design Sponge (z tym, że pomysł był na pufy do siedzenia) ale podobał mi się taki patchworkowy styl i to, że wystarczają małe ilości poszczególnych tkanin. Chciałabym jeszcze uszyć czerwono- różową pasiastą poduchę... następnym razem:) Miłego poniedziałku Wam życzę! Ach, przy robieniu zdjęć towarzyszył mi Marcepan na leżaku oczywiście.