środa, 24 listopada 2010

włókno

Wczoraj widziałyście mój piękny stół (warstwy narastają!) a dziś czas na inny sekret:) Taki znowu wielki sekret to nie jest a mi się wydaje, że już o tym kiedyś mówiłam/ pisałam, ale jeśli nawet to napiszę jeszcze raz.  Aniarozella pytała czym wypycham lale i inne miękkie stwory. Wypycham tak zwanym włóknem poliestrowym czyli potocznie najzwyklejszym wypełniaczem do poduszek. Kupuję w Jysk (przymknijcie oko na reklamę) takie wielkie wielkie poduchy pełne wypełniacza, które poszewkę mają z fizeliny (też się przydaje) a kosztują 9.90 za sztukę i starczają na długo. Wprawdzie chciałabym się przestawić albo chociaż popróbować z bardziej naturalnymi materiałami ale nigdy nic takiego nie widziałam w żadnym sklepie więc trzymam się jedynej opcji jaka dawno temu przyszła mi do głowy. A na zdjęciach dzisiejszych widać jak ten "puch" wygląda:)