poniedziałek, 31 stycznia 2011

Magda, Łukasz i Victoria

Czyli dalsza część rodziny Pani Ewy, która troszkę się na te lale naczekała muszę przyznać:) Mam nadzieję, że się spodobają. Victoria jest najmniejszą lalą, którą szyłam i jestem w niej absolutnie zakochana. Małe lale są jeszcze słodsze, delikatniejsze i chyba milej się je ubiera, ale szyje się je znacznie trudniej... pozostaną więc na specjalne okazje typu trzyosobowa rodzinka z maleństwem. Victoria i Pola sprzed kilku postów dostaną też nowe szydełkowe butki bo w pierwotnym zamyśle miały na nogach kalosze:) Miłego słonecznego poniedziałku Wam życzę!










środa, 26 stycznia 2011

kolory

Dziś był dzień farbowania, bo jak już kiedyś pisałam nasze sklepy z tkaninami nie oferują żadnej gamy kolorów ciałkowych, brzoskwiniowych, łososiowych czy innych tego rodzaju i jestem zmuszona co jakiś czas robić akcję farbowanie. Zabawy jest sporo, bo pigmenty też muszę sobie umieszać z gotowych: żółtego, czerwonego i brązu i oczywiście pierwszy wychodzi za mocny, drugi za żółty, trzeci za różowy, czwarty za słaby i tak dalej:) Jednak udało mi się osiągnąć jakąś minimalną rozpiętość tonów i żadna karnacja lalowa już mi nie straszna. W dodatku mam zapas, och jak ja lubię mieć zapas! A kolory ładne były... i wczoraj nad morzem też- jakoś w folderze ze zdjęciami ułożyły mi się w całość. Życzę Wam dobrej nocy i (nie może być inaczej!) kolorowych snów.






poniedziałek, 24 stycznia 2011

panna Marianna

Och och och, tym razem wyszła mi pastereczka, prawie czerwony kapturek, gdyby nie to, ze bordowy:) w każdym razie dziewczę jest bardzo wiejskie z kogutami i kurami na piersi oraz krową na kieszonce, oraz na bioderku. Kapturek byłby nawet czerwony, gdybym akurat natrafiła na odpowiednia ilość czerwonej włóczki w momencie kiedy rzucałam się w zasoby włóczkowe z dzikim wzrokiem i nowym zamysłem. Pozdrawiam Was poniedziałkowo i słonecznie! Jeśli chodzi o poprzednią pannę to wygrała Aurelia, choć miałam niemałe wątpliwości:)





Aaa, bardzo ważna uwaga- w tle (na białej kartce) jest rysunek, który dostałam od Matyldy na imieniny: ta wysoka do ciocia Aga żąglująca maszyną do szycia a ta niższa to Matylda z lalą. W tle numer dwa (czyli papier pakowy) jest rysunek od Konrada, również imieninowy:)

piątek, 21 stycznia 2011

dziewczę z królikiem na piersi

Zainspirowana zamówieniem na prawdziwe getry w ludzkiej skali, zrobiłam kilka malutkich dla moich nowych panienek. Jedna z nich ma bluzkę w króliczki i żółte szelki. Macie może propozycje jak ją nazwać? Miłego weekendu Wam życzę:)





poniedziałek, 17 stycznia 2011

zrobiłam sobie prezent

niejeden zresztą bo zeszły tydzień mogłabym ogłosić tygodniem zakupów na allegro ale guziki dotarły pierwsze- i całe szczęście!- moje zasoby były ostatnio na wyczerpaniu co możecie zobaczyć na drugim zdjęciu:)


piątek, 14 stycznia 2011

potencjał

Wiecie co? Chciałam Wam dziś powiedzieć że jesteście, co ja mówię, JESTEŚMY wspaniałe. Mamy taki potencjał, umiemy tyyyle zrobić, ogarnąć i jesteśmy zdolne a pomysły nigdy nam się nie kończą. Pewnie się zdziwicie co mi się nagle stało, że nas tak chwalę:) Już już opowiadam. W tym roku postanowiłam przyspieszyć niektóre sprawy, wiecie takie co to zawsze się chce zrobić tylko nigdy nie można się zabrać za to i zdecydować czy już, bo przecież pomysły muszą dojrzeć. U mnie jak już dojrzeją to wiszą jeszcze i czekają a potem spadają i zaczynają gnić, a ja nadal nie czuję się gotowa. Postanowiłam więc że będę bardziej gotowa, szczególnie na te ważne dla mnie rzeczy:) Szycie lal i innych stworów jest strasznie ważne! Mimo, że mam też inne zawodowe zajęcia (niemało!) to jednak wolałabym więcej szycia i o wiele mniej nerwów a także poznawanie wielu wspaniałych kobiet, które te lale zamawiają, doceniają i jakoś znajdujemy wspólny język. Ponieważ jednak ja sama się nie wyrabiam z tym szyciem i czasem na lale trzeba trochę poczekać, hehe, doszło do tego, że namawiam Mojego Ukochanego Mężczyznę, żeby sobie siadł przy jakimś filmie wieczorem i wypychał lalkowe nóżki... No możecie sobie wyobrazić jak on się prezentuje z tymi nóżkami:) W każdym razie uznałam, że potrzebuję pomocy, dałam ogłoszenie na miejscowym portalu i... muszę powiedzieć, że odzew mnie totalnie przerósł. Piszą i dzwonią dziewczyny z takimi umiejętnościami i doświadczeniem, że mogłabym się od nich uczyć. Wysyłają zdjęcia swoich prac i nawet nie będę w stanie spotkać się ze wszystkimi więc działam jakoś po omacku a czuję że z każdą prawie mogłabym siedzieć ramię w ramię i działać razem. Nie mam pojęcia jak dokonam wyboru. Trzymajcie za mnie kciuki! Moja refleksja na dziś jest jednak taka: jesteśmy wspaniałe, tylko czasem brak nam odwagi i mimo tego całego twórczego potencjału i entuzjazmu większość z nas szuka pracy zamiast ją sobie dać. Dziewczyny, przecież przy dostatecznej ilości pracy i radości z tworzenia, która unosi nas nad ziemią nie może się nie udać. Bardzo ciepło Was dziś pozdrawiam:) I żeby nie było bez obrazków- kilka fotek z dzisiejszego stołu.



środa, 12 stycznia 2011

Ewa, Pola i Mirek

Udało mi się skończyć rodzinkę, którą widzieliście w ostatnim poście. Ewa , Pola i Mirek ruszyli już do swojego domu a mi zostały zdjęcia:) Pokazuję też szkic, na którym ustalałyśmy szczegóły. Pola została zaopatrzona w dodatkową piżamkę w pieski, bo kocha pieski, wprawdzie najbardziej husky, ale jak znalazłam tą tkaninę- nie mogłam się oprzeć. Druga część rodzinki już wkrótce.






piątek, 7 stycznia 2011

glamour

U nas choinka jeszcze ma się dobrze i nadal się nią cieszę:) I szyję:) jak szalona. Dzisiaj prezentuję Wam bardzo elegancką panią w połyskujących taftowych spodniach i marynarce, na obcasach (!- to moje drugie obcasy, ale nadal nie mam na nie sposobu) i z charakterystyczna czerwona czuprynką. Poza tą elegantką na warsztacie cała dość liczna rodzinka Pani Ewy, którą też w takiej niedokończonej formie dziś obfociłam.








Buziaki w Nowym Roku Kochani!