piątek, 14 stycznia 2011

potencjał

Wiecie co? Chciałam Wam dziś powiedzieć że jesteście, co ja mówię, JESTEŚMY wspaniałe. Mamy taki potencjał, umiemy tyyyle zrobić, ogarnąć i jesteśmy zdolne a pomysły nigdy nam się nie kończą. Pewnie się zdziwicie co mi się nagle stało, że nas tak chwalę:) Już już opowiadam. W tym roku postanowiłam przyspieszyć niektóre sprawy, wiecie takie co to zawsze się chce zrobić tylko nigdy nie można się zabrać za to i zdecydować czy już, bo przecież pomysły muszą dojrzeć. U mnie jak już dojrzeją to wiszą jeszcze i czekają a potem spadają i zaczynają gnić, a ja nadal nie czuję się gotowa. Postanowiłam więc że będę bardziej gotowa, szczególnie na te ważne dla mnie rzeczy:) Szycie lal i innych stworów jest strasznie ważne! Mimo, że mam też inne zawodowe zajęcia (niemało!) to jednak wolałabym więcej szycia i o wiele mniej nerwów a także poznawanie wielu wspaniałych kobiet, które te lale zamawiają, doceniają i jakoś znajdujemy wspólny język. Ponieważ jednak ja sama się nie wyrabiam z tym szyciem i czasem na lale trzeba trochę poczekać, hehe, doszło do tego, że namawiam Mojego Ukochanego Mężczyznę, żeby sobie siadł przy jakimś filmie wieczorem i wypychał lalkowe nóżki... No możecie sobie wyobrazić jak on się prezentuje z tymi nóżkami:) W każdym razie uznałam, że potrzebuję pomocy, dałam ogłoszenie na miejscowym portalu i... muszę powiedzieć, że odzew mnie totalnie przerósł. Piszą i dzwonią dziewczyny z takimi umiejętnościami i doświadczeniem, że mogłabym się od nich uczyć. Wysyłają zdjęcia swoich prac i nawet nie będę w stanie spotkać się ze wszystkimi więc działam jakoś po omacku a czuję że z każdą prawie mogłabym siedzieć ramię w ramię i działać razem. Nie mam pojęcia jak dokonam wyboru. Trzymajcie za mnie kciuki! Moja refleksja na dziś jest jednak taka: jesteśmy wspaniałe, tylko czasem brak nam odwagi i mimo tego całego twórczego potencjału i entuzjazmu większość z nas szuka pracy zamiast ją sobie dać. Dziewczyny, przecież przy dostatecznej ilości pracy i radości z tworzenia, która unosi nas nad ziemią nie może się nie udać. Bardzo ciepło Was dziś pozdrawiam:) I żeby nie było bez obrazków- kilka fotek z dzisiejszego stołu.



7 komentarzy:

agaphcia pisze...

alez z ciebie zdolna babeczka, swietne te twoje lale... a co do wypuchania nozek to mysle ze moj mezczyzna z twoim mogliby sie wymienic doswiadczeniem ahahahaha

KORONKA pisze...

Czekam z niecierpliwością na finał pracy leżącej na stole. Na pewno jak zwykle będzie super!

zuziucha pisze...

O ja Cie..... Ale piękne te Twoje lale. I Ty sama im te sweterki na drutach i wszystko inne?? Niektorych sweterkow to ja im zazdroszcze, sama bym takie chciala. Jestem pod ogromnym wrazeniem! Piękności. A co do odwagi-mam dokładnie to samo.Wogole nie wierze w siebie, mimo ze wiele ludzi zachwyca sie moimi pracami.Ja zawsze mysle ze jest jednak za slabo, totalny brak pewnosci siebie. Straszne!

Agnieszka pisze...

jestem tu pierwszy raz i...o matko! jakie Twoje lale są piękne...masz świetne pomysły, te ubranka,fryzury, stylizacje...i jak Ty dajesz radę szyć takie małe ciuszki, buciki...?!? Naprawdę wielkie uznanie ;))
Pozdrawiam AGA

folkmyself pisze...

Potencjał to ma twój mężczyzna;] P.S. moj by narzekał ze ma za grube palce;]

Aga Plieth pisze...

Koronka- dziękuję! Agaphcia- może nasi mężczyźni mogliby założyć jakieś stowarzyszenie, co?:) Albo zorganizować sobie wspólne wieczory wypychania kończyn... kuszące.
Zuziucha- ja też moim lalom zazdroszczę niektórych sweterków:) Bo na większe formy jakoś brak mi cierpliwości.
Agnieszko, takie malutkie to one nie są... Ja podziwiam dziewczyny szyjące ubranka dla Barbie:)
Folkmyself- ja ten potencjał bardzo doceniam, naprawdę! Pełne uwielbienie.

Emma pisze...

a ja myślałam, że to marchewki! ;))

powiedz mi proszę, ile czasu zajmuje Ci przygotowanie jednej takie lali?

Pozdrawiam ciepło!