czwartek, 24 lutego 2011

love

Kiedy byłam mała, w ramach swojego pierwszego aktu wandalizmu (i nie wiem czy nie ostatniego) wyryłam widelcem "love" na stoliku kawowym rodziców. Jak się domyślacie niespecjalnie się ucieszyli i pewnie dlatego to pamiętam:) Tym razem "love" została zamówiona i zostanie rekwizytem zdjęciowej sesji ślubnej czyli mimo, że prawie zlekceważyliśmy Walentynki miłość pojawiła się tu na całego.
Zdjęcia kolejnych miśków pyśków (nadal nie mają zapięć) są już nieaktualne bo grono się powiększa z minuty na minutę (przesadzam oczywiście!), w dodatku dzisiaj nie miałam akurat czasu na picie kawy i szydełkowanie, ale co tam, kawa sprzed dwóch dni tak ładnie się prezentuje...
Wracając do miłości, przedstawiam Wam moich chłopaków:) Love is in the air.






niedziela, 20 lutego 2011

misie pysie

Im więcej rzeczy mam do zrobienia tym więcej pomysłów na całkiem inne, takie, które koniecznie trzeba natychmiast zrealizować choćby częściowo, sprawdzić jak to będzie wyglądało... Ehem, i tak zaczynając wczoraj weekend z planami podgonienia różnych zamówień wylądowałam z całkiem innymi tkaninami i całkiem innymi nićmi w dłoniach:) Jedną z prób jest polarowy króliś, całkiem nie tildowy, za to dość skandynawski mam wrażenie ale to przecież prototyp i jak na pierwszy model- jest świetny, a polar taaaki miękki czego na co dzień nie doceniam jakoś:) Wieczorem rozmyślałam nad lalowymi buźkami, że to zawsze jest niespodzianka w gruncie rzeczy i nigdy nie wiem jak wyjdzie dana buzia- póki się nie namaluje. Przyszły mi do głowy takie broszki misiowe (jednocześnie wprawki malarskie!), tylko zapięcia muszę dokupić bo się skończyły. Oooch, miło było się pobawić trochę, a jak Wam minęła sobota?






czwartek, 17 lutego 2011

hurtem

Oj mało czasu na blogowanie ostatnio, ale przecież muszę Wam pokazać co się tutaj działo:) Słonie różowe poprosiły o męskie bardziej do towarzystwa i tak uszyłam Bławatka, Lulusia w ogrodzie, Pelagię Plum, Dużego i Małego oraz Blu Blu. Później był powrót do lulanek, tylko oczy miały być weselsze niż zazwyczaj i mogę Wam przedstawić z dumą Fruzię Rabatkę i Antka Dowcipnisia. A do tego jedno zdjęcie hurtowej produkcji lalkowych łapek, którą zamówiłam u mojej (jak widać sprawdzającej się) pomocnicy. Niektórzy mówią, że to widok dziwnie makabryczny czy nieprzyzwoity. Ciało Kochani, ciało:) Buziaki ślę do Wszystkich Odwiedzających i przepraszam, za słabą aktywność i słabą kontaktowość, poprawię się!










poniedziałek, 14 lutego 2011

Aga, Gabi i Fredziu

Pierwszy raz filcowałam lalowego psa i jestem w nim absolutnie zakochana. Sam Fredziu pewnie w realu jest nie lada przystojniakiem ale z takim ufilcowanym sobowtórkiem przynajmniej na spacery nie trzeba biegać, prawda?  Raj dla leniwych:) Walentynkowo Was pozdrawiam! Miłego świętowania:)







wtorek, 8 lutego 2011

zabawki z Burdy

Kilka dni temu dostałam od babci stertę starych gazet z wykrojami (głównie to Burda, ale nie tylko) i powiem Wam, że te dawne Burdy były niesamowite. O wiele więcej modeli ciuchów i całkiem sporo innych rzeczy- pomysły domowych udoskonaleń, kursy szycia iiii.... wykroje na zabawki/ przytulanki! Oczywiście z tymi zabawkami to różnie bywało- niektóre są dość okropne i szycie ich wcale mnie nie kusi, ale pokazuję Wam wszystkie jakie znalazłam. W razie czego- mogę podać rocznik i numer gazety, gdyby komuś się miało przydać. Myszy są takie trochę tildowe, prawda? A ta laleczka z wielkimi rudymi kitkami- świetna- na pewno pomysł na taką fryzurę wykorzystam:) Czy szyłyście kiedykolwiek zabawki z Burdy? Napiszcie jakie macie z tymi wykrojami doświadczenia, warto się za to brać?









czwartek, 3 lutego 2011

pani Basia

Pani Basia została opisana tak: biała bluzka z kołnierzem i dużymi mankietami, ciemna spódniczka rozszerzająca się na dole, czarne rajstopy, butki czarne z paseczkiem na ukos (!), długie fioletowe korale i duży różowy zegarek z kwiatkiem... ten zegarek ulepiłam z modeliny, ale wygląda jak cukierek:) Mam nadzieję, że pani Basia będzie zadowolona. Odnośnie słoni z wczorajszego posta- tak mnie zdopingowałyście, że chyba uszyję jeszcze więcej- tym razem zielono- niebieskie. Może jest sezon na słonie?





środa, 2 lutego 2011

kolorowe stado słoni

Dla odmiany:) Wciąż pokazuję Wam lale- jeszcze kilka uszytych i niezaprezentowanych czeka w kolejce, ale postanowiłam pokazać wczorajszy wyczyn w krainie słoni. Miałam uszyć tylko jednego... i się rozpędziłam.