czwartek, 17 lutego 2011

hurtem

Oj mało czasu na blogowanie ostatnio, ale przecież muszę Wam pokazać co się tutaj działo:) Słonie różowe poprosiły o męskie bardziej do towarzystwa i tak uszyłam Bławatka, Lulusia w ogrodzie, Pelagię Plum, Dużego i Małego oraz Blu Blu. Później był powrót do lulanek, tylko oczy miały być weselsze niż zazwyczaj i mogę Wam przedstawić z dumą Fruzię Rabatkę i Antka Dowcipnisia. A do tego jedno zdjęcie hurtowej produkcji lalkowych łapek, którą zamówiłam u mojej (jak widać sprawdzającej się) pomocnicy. Niektórzy mówią, że to widok dziwnie makabryczny czy nieprzyzwoity. Ciało Kochani, ciało:) Buziaki ślę do Wszystkich Odwiedzających i przepraszam, za słabą aktywność i słabą kontaktowość, poprawię się!










6 komentarzy:

Agata Ma Piec pisze...

hahaha a już się zastanawiałam czy na ostatnim zdjęciu są przytulanki parówki ;)
też mam parę takich makabrycznych rekwizytów, ale co zrobić ;)

antilight pisze...

stos rączek wygląda trochę dziwnie, ale dla mnie jest zapowiedzią nowych lal, które niedługo stworzysz :))

folkmyself pisze...

Znów prosektorium:D
Piękne te słonie!

Marysia pisze...

Boskie slonie. Chodzil mi ostatnio po glowie tez pomysl na slonia, ale ostatnio nie potrafie sie zabrac do szycia. Przesilenie przedwiosenne czy co?
A nozki, no faktycznie lekka psychodela :)

Aga Plieth pisze...

Agata, przytulanki parówki- rewelacyjny pomysł! A ja się dziwię jak w reklamie występują gadające parówki?:)
Marysia, czasem trzeba chwilę przeczekać, najlepiej nic nie robiąc. W końcu nie jesteśmy robotami! A słonie na pewno się urodzą piękniejsze po przerwie.

marcin pisze...

wow, te przytulanki sa nieziemskie. Pani Agnieszko nie wiem czy to tajemnica, ale spytam sie gdzie mozna dostac takie fajowe oczka jakich pani uzywa przy lulankach?pozdrawiam i podziwiam za pomyslowosc:)