czwartek, 24 lutego 2011

love

Kiedy byłam mała, w ramach swojego pierwszego aktu wandalizmu (i nie wiem czy nie ostatniego) wyryłam widelcem "love" na stoliku kawowym rodziców. Jak się domyślacie niespecjalnie się ucieszyli i pewnie dlatego to pamiętam:) Tym razem "love" została zamówiona i zostanie rekwizytem zdjęciowej sesji ślubnej czyli mimo, że prawie zlekceważyliśmy Walentynki miłość pojawiła się tu na całego.
Zdjęcia kolejnych miśków pyśków (nadal nie mają zapięć) są już nieaktualne bo grono się powiększa z minuty na minutę (przesadzam oczywiście!), w dodatku dzisiaj nie miałam akurat czasu na picie kawy i szydełkowanie, ale co tam, kawa sprzed dwóch dni tak ładnie się prezentuje...
Wracając do miłości, przedstawiam Wam moich chłopaków:) Love is in the air.






7 komentarzy:

agea pisze...

fajny ten napis, a kocurek ładniutki:)

florysztuka pisze...

miśki super, te ich oczy:))...a kociak hm...zapewne fajnie mruczy:))

Agata Ma Piec pisze...

o kurcze jaki kot! chyba największy jakiego widziałam :)

a buzie kochane!

ebris pisze...

wzrok kota mówi "dlaczego przeszkadzasz mi w byciu drapanym przez pańcia?":D

folkmyself pisze...

Mina rodziców musiała być bezcenna!
Piękne głowy!

Kristína B.Hrončeková pisze...

Krasny Marcipám :))))

antilight pisze...

pyśki są bomba :))