niedziela, 20 lutego 2011

misie pysie

Im więcej rzeczy mam do zrobienia tym więcej pomysłów na całkiem inne, takie, które koniecznie trzeba natychmiast zrealizować choćby częściowo, sprawdzić jak to będzie wyglądało... Ehem, i tak zaczynając wczoraj weekend z planami podgonienia różnych zamówień wylądowałam z całkiem innymi tkaninami i całkiem innymi nićmi w dłoniach:) Jedną z prób jest polarowy króliś, całkiem nie tildowy, za to dość skandynawski mam wrażenie ale to przecież prototyp i jak na pierwszy model- jest świetny, a polar taaaki miękki czego na co dzień nie doceniam jakoś:) Wieczorem rozmyślałam nad lalowymi buźkami, że to zawsze jest niespodzianka w gruncie rzeczy i nigdy nie wiem jak wyjdzie dana buzia- póki się nie namaluje. Przyszły mi do głowy takie broszki misiowe (jednocześnie wprawki malarskie!), tylko zapięcia muszę dokupić bo się skończyły. Oooch, miło było się pobawić trochę, a jak Wam minęła sobota?






17 komentarzy:

angel pisze...

Nie no te broszki są genialne! Zając też świetny, taki nietypowy:)
Zapraszam na moje Candy:)

antilight pisze...

Króliś bezapelacyjnie zdobywa moje serce! Jest boski i nietuzinkowy :) A brochy ciekawe, pięknie się na tym dzierganym kominie prezentują :)

Katarzyna pisze...

te misiowe broszki jakoś kojarzą mi się z teletubisiami.

widzę nową fryzurę... :)

agea pisze...

hehe, bardzo fajnie:)

szporus pisze...

Kurcze piękne to wszystko, królik genialny :)! a broszki naprawde pierwsza klasa:) Piękne rzeczy tworzysz, jestem pod ogromnym wrażeniem:)
pozdrawiam i zapraszam do mnie:)

Sara pisze...

Bardziej pysie niż misie:)
A sobota nie wiem, wykasowała mi się:)

Balbina pisze...

no BOMBA i to ogramna

Agata Ma Piec pisze...

wow, super! boskie te broszki i królik słodziasty mega :)
ja o ile pamiętam cały weekend produkowałam lale i wyszywane buźki śnią mi się już po nocach ;) więc miło popatrzeć jak ktoś inny się męczy :D
z takim rezultatem :D

A.

Kristína B.Hrončeková pisze...

Genialne :)

zuziucha pisze...

NO cudny, poprostu cudny. A ten królik z poprzedniego postu to mój pan od geografii z podstawówki.Też nosił grzebień w tylnej kieszeni ;))

Sofija :) pisze...

Kochana Moja! Wybacz że tak zaczynam ale kiedy czytam Twojego bloga to jakbym swoje słowa czytała i sama się do siebie śmieję! I jest znalazłam bloga który pisze moim językiem! Szyję nie długo ale baaaardzo chcę to robić już zawsze a słowa któr napisałaś "jesteśmy wspaniałe, tylko czasem brak nam odwagi i mimo tego całego twórczego potencjału i entuzjazmu większość z nas szuka pracy zamiast ją sobie dać" - zwłaszcza końcówka to moje słowa przewodnie.Właśnie postanowiłam otworzyć swoją pracownię i tak się cieszę że trafiłam na Twojego bloga bo utwierdził mnie tylko w przekonaniu o moich decyzjach które właśnie spełniam! Dziękuję Ci serdecznie!!!! Ps Wybacz ze się tak rozpisałam ale tego potrzebowałam ;) i jeszcze .... ja również nie daję rady z wypychaniem i mój mąż również poznał co to znaczy :) Robię mu gorącą herbatkę siada wygodnie przed TV i wypycha :). Do poczytania mam nadzieję!!!!

Sofija :) pisze...

Jesteś świetna!!!!! :)

kogelmogel pisze...

Wspaniałe broszki i urocze zabawki jestem pod wielkim wrażeniem, dlatego chciałam zaprosić Panią do naszej galerii kogelmogel.com.
Jeśli jest Pani zainteresowana proszę o kontakt na adres kogelmogelkontakt@gmail.com Zapraszamy do współpracy.
Angelika Kufel- administrator serwisu kogelmogel.com

ebris pisze...

właśnie skończyłam przeglądać wszystkie Twoje notki i po prostu brakuje mi słów zachwytu nad Twoimi lalami:) zając, choć trochę w innym stylu jest równie cudowny co jego koleżanki, a misio-brochę z chęcią przypięłabym sobie do szalika:)

Aga Plieth pisze...

Dziewczyny, nie wiem co napisać, czuję się onieśmielona Waszymi słowami i oczywiście niesamowicie Wam dziękuję.
Kasia, nowa to ta fryzura nie jest tylko się nie ujawniałam:)
Zuziucha- grzebień to taki klasyk, którego nie mogłam nie wykorzystać!
Sofija, rany, dziękuję, oczywiście byłam u Ciebie i obejrzałam pół bloga:):):) super, że się odezwałaś.
I znów nie chce mi się zwyczajnie pracować- przyczepiłabym się do maszyny na kilka dni:)

Katarzyna pisze...

Myślałam, że nowa fryzura, bo ostatnio widziałam Cię na naszej ulicy powiewającą uwłosieniem :) Widzisz, tak blisko mieszkamy, a można się nie widywać miesiącami. :(

plastelle pisze...

OCH TE BROCHY SĄ SŁODKIE I PRZEŚLICZNE :-)