wtorek, 22 marca 2011

ogrodniczka, czyli o tym że akcesoria są potrzebne

Część z Was, która dłużej zagląda na mojego bloga pewnie pamięta, że mam świra na punkcie miniaturek, że sama troszkę ich już zrobiłam i że nałogowo je zbieram. Wprawdzie skala dla szytych lal jest nieodpowiednia (wszystko trochę za małe a lale jak duże Alicje z Krainy Czarów) ale czasem... czasem wygląda to jednak całkiem nieźle...:) Tym sposobem lala ogrodniczka (nazwana tak tylko z powodu sukienki a raczej tkaniny, w której jestem zakochana) może podlewać małą konewką małą roślinkę domową stojącą na małym stoliczku. Proszę się zbyt dokładnie nie przyglądać bo i lala i konewka umocowane są na żyłce:) A w przyszłości czeka mnie film animowany, hehe. A tak na poważnie to już w połowie poniedziałku skończyła mi się pozytywna energia i jak tu dotrwać do piątku?!






7 komentarzy:

S jak Sylwia i Szycie pisze...

Cudeńka tworzysz Kochana, bardzo mi się podobają i podziwiam :-) Serdecznie pozdrawiam.

cassia.wu pisze...

Zakochana jestem w Twoich lalach!!!

monika pisze...

Ja bardzo nie lubię "dziubania" i dlatego na prawdę podziwiam twoją pracę i cierpliwość. Super!

daria pisze...

ja tez zwariowalam!:)

Sara pisze...

Tak, tak, film!!!!
Chciałam jescze tylko powiedzieć, że piękne logo "Moje pokoje". Siedzę i zazdroszczę, naprawdę, a dawno mi się to nie zdarzyło!

Agata Ma Piec pisze...

cudne buciki ma :)
respect:)

brattea pisze...

Skala jest w sam raz :-) to po prostu Bardzo Malutka Konewka. I już :-)