środa, 6 lipca 2011

Karolina

Wracam po długiej przerwie, podczas której rozstrzygałam różne dylematy dotyczące sensu blogowania, bo do czego mi to i po co? Pewnie też tak macie raz na jakiś czas... Z jednej strony oczywiście jest tyle przemiłych osób, których nigdy bym nie spotkała gdyby nie to, że kilka lat temu potrzebowałam jakiejkolwiek strony do pokazywania swoich projektów i prezentowania całego tego dorobku... Dziękuję, że jesteście! Że zaglądacie tu mimo tej przerwy a Ci którzy znają mnie na żywo pytają co to się stało, że znikłam. No właśnie nic się nie stało:) Tylko bałagan w głowie i chyba chciałam to sobie uporządkować (a nie da się!), zakreślić jakieś obszary wirtualnej obecności (niemożliwe). Mimo wielkiego chaosu w myślach i jak zwykle lekkiego w życiu witam się z Wami bardzo ciepło.
Pierwsza lala, którą postanowiłam pokazać to Karolina, uszyta na zamówienie swojej przyjaciółki Aliny, fotografki, której portfolio możecie podziwiać TU. Karolina koniecznie musiała mieć różowe szpilki i różowego laptopa z otwartą stroną Facebooka, bo podobno jest uzależniona:) Odtąd laptop jest moim kolejnym faworytem z dziedziny akcesoriów:) Tutaj kilka zdjęć lali w stanie surowym:







oraz Karolina podczas sesji na plaży: