wtorek, 19 lipca 2011

31

Jako, że mało mnie tu było prywatnie ostatnio... (chociaż lale są kawałkiem duszy!) ale takie sygnały dostałam... że mało:) Dzisiaj absolutny PRIV. Czyli o tym jak spędziłam to okrutne i bezwzględne święto a Tomek dokładał wszelkich starań, żebym tego nie poczuła.






Matylda i jej przygody

Może zaglądacie na bloga Matyldy i jej rodziców czyli brygady M3? Ja jestem oczywiście stałym gościem w ich świecie i w dodatku znamy się od daaawna "na żywo". Tymczasem Matylda dojrzała do swojej własnej lali- sobowtóra i podobno zrobiła furorę w przedszkolu pojawiając się z drugą Matyldą. A że najważniejsze są detale nie muszę Wam mówić:) Dlatego Matylda ma koszulkę z nadrukiem takim jak w rzeczywistości, prawie taką samą torebeczkę i prawie taką samą spódnicę i czapeczkę. W torebce mieszkają dwa ulubione szczurki (zabawki z IKEA, które ostatnio były ukochane), troszkę słodyczy i bardzo ważne- pomadki Nivea bo to namiastka dorosłego makijażu.