środa, 16 maja 2012

gryczane poduszki

Jakiś czas temu zakochałam się w gryczanych poduchach i robiłam testy z wypełnianiem zabawek dla maluszków, jeśli nie pamiętacie zapraszam TU. Gryczane jaśki są rewelacyjne i zdrowo się na nich śpi, tylko trzeba się na początku przyzwyczaić do tego dźwięku przesypujących się łusek przy każdym ruchu:) Mimo wszystko polecam, spróbujcie koniecznie. Ja do zwykłych poduszek, wypełnianych watą poliestrową już nie wrócę. Najbardziej doceniłam zalety gryczanych przy okazji jakiegoś przeziębienia, kiedy leżałam z temperaturą w łóżku cały dzień i wiecie jak to jest... Człowiek czuje się spocony, lepi się do poduszki i ogólnie jest tak niezbyt przyjemnie. A tu nagle zadziwiająco się nie lepiłam:) Bo łuska gryczana jest materiałem oddychającym. Cudowne uczucie. Jedyne czego trzeba bardziej pilnować, to takiej gryczanej poduchy nie oblać herbatą, bo suszy się długo i może zostawiać plamy na powłoczkach. A same jaśki oczywiście muszą być szczelne, zapinane na zamek! W razie chęci odświeżenia jaśka grykę wysypuje się i wietrzy na słonku a tkaninę pierze i wsypuje łuskę z powrotem, proste, prawda? Ostatnio uszyłam kolejne i kolejne i kolejne podusie i nacieszyć się nimi nie mogę:) Gdybyście szukały łuski- TO jest moje sprawdzone źródło.






wtorek, 15 maja 2012

worki na kapcie?

Dawno temu uszyłam cztery kolorowe worki z myślą o uprzyjemnianiu życia przedszkolakom i... schowałam je głęboko, bo już zabrakło mi sił na zrobienie zdjęć... w sumie to zrobienie z nimi czegokolwiek:) Do wczoraj, kiedy zostały odnalezione! Też tak macie Drodzy Tworzący Czytelnicy/ Oglądacze? Nagminnie zdarza mi się zapominać o rzeczach, które zrobiłam, uszyłam i przepadają na czas długi... zazwyczaj. Jednak znalazłam wreszcie trochę sił, zorganizowałam kawałek pustej ściany w domu (co musicie mi wierzyć, łatwe nie jest!), wypożyczyłam nawet różowe kalosze od sąsiadki i misia i stało się, zrobiłam zdjęcia. Niewielki krok dla ludzkości, jednak dla mnie...














poniedziałek, 14 maja 2012

Oleńka

Mama Oli zamówiła lalę jako prezent komunijny, uszyłam samą lalę, ulubionego króliczka a nawet skleciłam fioletowe psp, nie spodziewałam się jednak, że lala wywoła takie wzruszenie u samej obdarowywanej. Dzięki cudownemu zdjęciu Agi Mróz, która fotografowała całą komunię i zgodziła się na publikację (zajrzyjcie koniecznie na jej stronę- TU- samo szczęscie!) mamy pamiątkę z tego wydarzenia. Przyznam, że sama omal się nie popłakałam ze wzruszenia:)









piątek, 4 maja 2012

majowe misie

W ramach majówki zaplanowałyśmy z koleżanką Kasią misiową sesję zdjęciową, ponieważ misie szyte przez Kasię są urocze, bardzo przytulaste i kilkoro z naszych dzieciowych królików doświadczalnych bardzo je pokochało. Namawiam więc Kasię do dalszego szycia a tymczasem chcę Wam pokazać jakie one są, te misie i jak to wszystko wyglądało:)