wtorek, 31 lipca 2012

dzisiejszy odcinek sponsoruje literka R

Życzę Wam dnia pełnego Rrrradości:)

Mały update: właśnie dostałam zdjęcie od Pani Izy i możecie zobaczyć jak R prezentuje się w pokoiku przygotowanym przed narodzinami synka, którego imię niewątpliwie zaczyna się na RRRR:)


niedziela, 29 lipca 2012

fejsłosz

Brzmi jak masłosz, ale jak inaczej nazwać papkę do mycia buzi?:) Ponieważ wątek kosmetyków chyba Was zainteresował, postanowiłam pokazać najnowsze odkrycie, wynalezione i zupełnie ściągnięte z TEGO CUDNEGO BLOGA. Przepis brzmi tak:

2 łyżki zmielonych płatków owsianych
1 łyżka sody oczyszczonej
1 łyżka suszonej lawendy

Ilość oczywiście można powiększać zwielokrotniając te proporcje. Autorka pisze, żeby trochę tego proszku na dłoni rozrobić z miodem i używać właśnie do mycia buzi. Ja akurat z powodu alergii miód odrzuciłam i powiem Wam, że rozrobiona z wodą sprawdza się wspaniale, pewnie jest mniej odżywcza, ale Wy możecie spróbować obu wersji. Tak czy siak przechowuje się to w stanie sypkim w słoiczku, jest wygodne i pięknie pachnie oczywiście.
Dlaczego lawenda? Bo działa oczyszczająco, antyseptycznie, relaksująco. O zaletach płatków owsianych nie trzeba pewnie dużo mówić ale na wszelki wypadek znalazłam TUTAJ kilka słów. Zalety sody oczyszczonej podsumowano natomiast TUPolecam gorąco.









wtorek, 24 lipca 2012

o metkach słów kilka

Wiadomo, że własny, zrodzony w pocie czoła i z wielu godzin pracy wynikający produkt dobrze jest oznaczyć, podpisać, przypiąć metkę ale w domowych warunkach nie zawsze ta metka wygląda tak jakby się chciało. Z drugiej strony ma to swój urok, prawda? Bardzo się uparłam dawno temu, żeby nie przyczepiać lalom zwykłych prostokącików z nadrukiem (bo lubię sobie utrudniać życie!) tylko- bardziej stylowe i bardziej klasyczne "tagi" ale sposób na to był jeden- po wydrukowaniu całej stroniczki A4 musiałam je sama ręcznie wycinać, zaokrąglając narożniki nożyczkami do paznokci! Nie powiem, nawet przywykłam, ale jaka to strata czasu... Kiedy tylko dojrzałam w jakimś ze sklepów internetowych dziurkacz wycinający właśnie taki klasyczny kształt metki natychmiast wciągnęłam go na listę prezentów na najbliższą okazję:) I jest! Cudowny sprzęt. Wycina metki idealne. Problem teraz polega na tym, że ciężko byłoby wycelować odpowiednio w nadrukowaną kartkę, przymierzyłam się więc do pieczątek własnoręcznie powycinanych z gumek. Efekt jest bardzo koślawy i bardzo handmade'owy, na razie mnie bawi, ale pewnie skończy się na zamówieniu zwykłej pieczątki bo tyran perfekcjonista, który we mnie siedzi- nie wytrzyma zbyt długo:)







czwartek, 19 lipca 2012

o tym jak zostałam małym chemikiem

Jak? Z niechęci do kosmetyków z drogerii naturalnie! Im więcej czytam o tym ile świństw w nich siedzi i co robią nam i światu, a czytam o tym coraz więcej, tym bardziej wkręcam się w robienie wszystkich produktów samodzielnie (jakże by inaczej, skoro uwielbiam wszelkie "home made" i "hand made"). Nie jest to wprawdzie blog poświęcony ekologii, a musiałabym zaczynać od dawien dawna i opisać początek całego zamieszania czyli własną astmę, ale tu i ówdzie w przerwach w szyciu można przemycić kilka nowinek:). Jeśli więc chodzi o zwykłe kosmetyki to odstawiłam je całkiem jakieś pół roku temu i używam kilku bardzo podstawowych produktów, wierzcie mi, jest to miłe i bardzo porządkujące doświadczenie (porządkuje też łazienkę), może o tym innym razem. Pokusy jednak są, nie przeczę! Najtrudniej jest przestać się malować bo malowało się od zawsze (?!) i człowiek wydaje się sobie niewidoczny jakiś. Wielu produktów nie da się zastąpić w bardziej ekologiczny sposób... niestety, ale kilka można spokojnie- i tu mamy pole do działania. Na razie "wyprodukowałam" własny puder i róż, który jeszcze trzeba sprasować, oraz olejek, który zastępuje mi kremy od długiego czasu. Jeśli macie ochotę spróbować to polecam gorąco tą zabawę, mogę też podzielić się swoimi doświadczeniami a koleżanka Agata, która niedawno założyła własnego bloga, a jest profesjonalistką zaprawioną w boju- obiecała, że zajmie się eko- tematem już wkrótce. Zaglądajcie!










radości chwil kilka

Wakacje były ... cudne i już ich nie ma... a ja przejrzałam dziś zdjęcia i okazuje się, że głównie się obżeraliśmy:P Zupełnie nie tak to pamiętam, ale obrazki nie kłamią! Szkoda, że deszczu tyle i tu i tam, oj stęskniłam się za Wami i za blogiem jakby mnie nie było bardzo długo:)










piątek, 6 lipca 2012

dużymi literami

Z okazji ważnych okazji do uszycia miałam kilka cyfr i liter, bo każde urodziny warto celebrować, prawda? Pierwsze było pomarańczowe "M", którego nie zdążyłam sfotografować, później złota czterdziestka, różowa czterdziestka, przy której nie popełniłam już błędów z poprzedniej (nie widać różnicy, wiem!) i Słodkie "M" dla małej dziewczynki a jeszcze na zakończenie niebieskie "A". Jeśli nie macie pomysłu na prezent to może taka inspiracja Wam się spodoba, obdarowani podobno byli szczęśliwi, ale może to urodzinowe drinki uderzyły im do głów:) Dobrego piątku Wam życzę!





czwartek, 5 lipca 2012

Hania i królik

Hania ma dziś urodziny (sto lat! sto lat!) i z tej okazji jej mama zamówiła lalę Hanię z jej ukochanym królikiem, ciekawe czy królikowi podoba się mały królik? Przyznam, ze różowe martensy były dla mnie wyzwaniem, bo z trampkami w miniaturze już jako tako sobie radzę... Niestety, nie istnieje sklep z butami dla moich lal, ale TAKIE cuda w odpowiednim rozmiarze to byłoby coś:)










wtorek, 3 lipca 2012

zakończenie roku szkolnego

było dla mnie pracowite :) A gdybym miała więcej sił i czasu mogłoby być jeszcze bardziej pracowite, bo okazało się, że Panie nauczycielki ulalowione to strzał w dziesiątkę. Ostatecznie powstały dwie, obie z dziennikami i obie w białych bluzkach ( mają własny dress code? przyznajcie się Drogie Panie!). Mam nadzieję, że było im miło i życzę wszystkim wspaniałych wakacji.