czwartek, 19 lipca 2012

o tym jak zostałam małym chemikiem

Jak? Z niechęci do kosmetyków z drogerii naturalnie! Im więcej czytam o tym ile świństw w nich siedzi i co robią nam i światu, a czytam o tym coraz więcej, tym bardziej wkręcam się w robienie wszystkich produktów samodzielnie (jakże by inaczej, skoro uwielbiam wszelkie "home made" i "hand made"). Nie jest to wprawdzie blog poświęcony ekologii, a musiałabym zaczynać od dawien dawna i opisać początek całego zamieszania czyli własną astmę, ale tu i ówdzie w przerwach w szyciu można przemycić kilka nowinek:). Jeśli więc chodzi o zwykłe kosmetyki to odstawiłam je całkiem jakieś pół roku temu i używam kilku bardzo podstawowych produktów, wierzcie mi, jest to miłe i bardzo porządkujące doświadczenie (porządkuje też łazienkę), może o tym innym razem. Pokusy jednak są, nie przeczę! Najtrudniej jest przestać się malować bo malowało się od zawsze (?!) i człowiek wydaje się sobie niewidoczny jakiś. Wielu produktów nie da się zastąpić w bardziej ekologiczny sposób... niestety, ale kilka można spokojnie- i tu mamy pole do działania. Na razie "wyprodukowałam" własny puder i róż, który jeszcze trzeba sprasować, oraz olejek, który zastępuje mi kremy od długiego czasu. Jeśli macie ochotę spróbować to polecam gorąco tą zabawę, mogę też podzielić się swoimi doświadczeniami a koleżanka Agata, która niedawno założyła własnego bloga, a jest profesjonalistką zaprawioną w boju- obiecała, że zajmie się eko- tematem już wkrótce. Zaglądajcie!










13 komentarzy:

szyju szyju... pisze...

same cuda i wspaniałości :)

KORONKA pisze...

O ja pitole! Ty wszystko potrafisz zrobić, wszystko!!! Co tylko sobie wymyślisz lub inni Ci wymyślą, no wszystko!

Ania pisze...

a ja chcialabym sie nauczyc takie cuda robic! pozdrawiam :))

Maryś pisze...

O jaka inspiracja! Dziękuję z niskim ukłonem kapelusika do stóp ;)
Przypomniał mi się ogórek na twarzy w formie rewelacyjnej maseczki z młodości!

Elis pisze...

To można zrobić samemu ?????!!!

If pisze...

To się naprawdę da zrobić samodzielnie? A jak z trwałością takich kosmetyków? Gdzie zdobyć produkty?

Aga Plieth pisze...

Dziewczyny, wszystko można:) Trwałość oczywiście jest mniejsza niż tych ze sklepu, ale za to są o wiele tańsze, można też za jednym zamachem zaopatrzyć koleżanki, bo i porcje wychodzą zawsze za duże:) Czuje, że Was to zaciekawiło więc napiszę więcej a produkty oczywiście z netu, ale jeśli macie ochotę to polecam sklep http://www.zrobsobiekrem.pl/, oraz http://www.kolorowka.com/ tam też można się wczytać:) Uściski!

Sarquel pisze...

Wow, nie wiedziałam że kosmetyki zrobione samodzielnie będą wyglądały jak te z drogerii oO

folkmyself pisze...

O matko! Alchemik normalnie! Zazdroszczę, bo masz rację że strasznie dużo syfu w kosmetykach jest.
Ja używam niezbędne minimum, zwyczajnie nie czuję że muszę więcej;]

alucha pisze...

Aga, jestem pod wrażeniem. Pięknie to zrobiłaś!
Przyznam, że od niedawna też "pozbywam" się kosmetyków. Zaczęłam się myć TYLKO mydłem marsylskim. Twarz na noc smaruję olejkiem arganowym lub przy większych wypryskach - rycynowym.
Gorzej na dzień - nie mam jeszcze pomysłu czym zastąpić krem, bo olejki się nie nadają ;)

Dzięki za ten post - nie pomyślałabym, że można samemu zrobić puder :))

Aga Plieth pisze...

Alucha, Ja to samo, mydło marsylskie i olejki:):):) Jak fajnie, że się przyznałaś! Na dzień olejki się też nadają jeśli wcześniej posmarujesz się tonikiem "woda z octem" (19 łyżeczek wody na 1 łyżeczkę eko octu jabłkowego). Wtedy mniejsza ilość olejku lepiej się jakoś wchłania u mnie a jak nie, to puder niweluje świecenie:) Napisz maila jak masz chwilkę jak tam Twoje doświadczenia!

Monika Magdalena pisze...

Świetny pomysł, ja ostatnio zapolowałam na składniki do masek na włosy bo wyczytałam że odzywki to świństwo:]

magnolienrinde pisze...

Hmm, zainspirowałaś mnie i kupiłam kilka produktów z polecanego przez Ciebie sklepu. Mam nadzieję, że nie polegnę:) Dziś po pracy będę walczyć z kremem. Gorąco pozdrawiam:)