piątek, 21 września 2012

Michaś we własnej osobie

Dostałam cudne zdjęcia od mamy Michasia! Michasiową lale pokazywałam bardzo niedawno TUTAJ a teraz jest i lala i jej pierwowzór. Sama radość. Bardzo dziękuję!





wyposażeni

Ta para stawiała przede mną wyzwanie nie samymi lalami, ale całym tym wyposażeniem i drobiazgami jakie mieli mieć przy sobie. Mama lubi szyć, (bluzkę, którą ma na sobie też uszyła sama, a ja dostałam skrawki na uszycie kopii) więc maszyna do szycia! Jupi! 3 numery Burdy i miara:) Miara nie wyszła, bo nie da się naprasowanek robić dwustronnie, ale po zwinięciu nie rzuca się w oczy to co nie wyszło. Tato naprawia/ ł telewizory kineskopowe więc telewizor oraz torba na narzędzia. W torbie lutownica i śrubokręcik:) Lutownicy to się nie spodziewałam, nigdy w życiu! A zrobiona została z gwoździa, modeliny, cienkiej gumki udajacej kabelek i druciku we wtyczce. To tak, żeby Was rozbawić w ten miły piatkowy poranek...










czwartek, 13 września 2012

Michaś

Z Michasiową lalą miałam kłopot, bo pierwszy raz chodziło o uszycie takiego maluszka. Dotychczas bobasy w moim wykonaniu wyglądały jak jaja z wyhaftowanymi buźkami i smoczkiem, a tu przecież chodziło o szczegóły i głowiłam się jak tu uzyskach jakąkolwiek pyzatość. W końcu wymyśliłam coś jakby połączenie mojego wykroju na lale z lalami waldorfskimi i pierwszy raz szyłam całe ciałko z bawełny z jakimś elastycznym dodatkiem a nie z płócienka. Powiem Wam, że bardzo mi się ten sposób spodobał, nie jest wcale tak pracochłonny jak myślałam a Michaś został wyposażony w pieluchę, ulubioną żyrafę, trampki w trupie czaszki, płaszczyk i szaliczek jak ze zdjęcia wyszedł uroczo. Zdjęcia wprawdzie robiłam w jakiejś pomarańczowej poświacie wieczornej, ale nie zrażajcie się, nie jest to wszystko takie różowe:)











czwartek, 6 września 2012

2x20

Jako przerywnik międzylalowy zdarza mi się szyć literki... i cyferki... jednym słowem wielkie poduchy na wielkie okazje. Zazwyczaj jak ognia unikałam rozciągliwych tkanin, bo poprzednia maszyna średnio się do nich nadawała, ale patrzcie, nowa dała radę nawet ze srebrnym lateksowym czymś, co błyszczy się jak lusterko:) Powstały  więc dwie dwudziestki, bardzo srebrne i bardzo miękkie, powiedziałabym, że flaczeją w  pionie, ale dały się sfotografować.
A ja obudziłam się dzisiaj parskając śmiechem a później śmiejąc się z tego śmiechu zapomniałam co takiego mi się śniło. Jaki to dobry początek dnia. Śmiechu Wam życzę dzisiaj, bezwzględnie!



środa, 5 września 2012

na rocznicę

Dzisiaj chcę Wam pokazać uroczą parę lal, zamówionych specjalnie na rocznicę ślubu. A że pan Wojtek czytuje "Tygodnik Powszechny" to i specjalna wiadomość w lalowej wersji gazety została przygotowana. Pani Krystyna uwielbia koty i ma ich wiele, więc przynajmniej jeden musiał dopełniać jej portretu. Dostałam też zdjęcia, które zrobiono obdarowanym po wręczeniu prezentu i jak zwykle  w takich momentach wzruszyłam się bardzo. Ta radość dodaje skrzydeł, naprawdę. Życzę Wam takiego właśnie radosnego, inspirującego popołudnia.












wtorek, 4 września 2012

trochę słodyczy


Długo mnie nie było, ale cały szereg lal czeka w kolejce, żeby się Wam zaprezentować:) więc było... pracowicie! Tymczasem udało mi się skończyć ptaszkową karuzelę, którą postanowiłam zacząć ten aktywny czas publikowania i prezentowania (hehe, zobaczymy, trzymajcie kciuki). Ptaszkowa karuzela numer jeden powstała już jakiś czas temu dla znajomej dzidzi Poli, niestety robiłam ją w ostatniej chwili i nie zdążyłam sfotografować, więc nie mieliście też okazji jej zobaczyć. Mama Poli zrobiła mi niespodziankę i pokazała ją na swoim blogu TUTAJ.
Dzisiejsza karuzela jest właściwie kopią tamtej, ale nie byłabym sobą, gdybym czegoś nie udoskonaliła:) Ma więc kilka innych detali i mam nadzieję, że małemu chłopcu, dla którego została przygotowana bardzo się spodoba.