wtorek, 24 lipca 2012

o metkach słów kilka

Wiadomo, że własny, zrodzony w pocie czoła i z wielu godzin pracy wynikający produkt dobrze jest oznaczyć, podpisać, przypiąć metkę ale w domowych warunkach nie zawsze ta metka wygląda tak jakby się chciało. Z drugiej strony ma to swój urok, prawda? Bardzo się uparłam dawno temu, żeby nie przyczepiać lalom zwykłych prostokącików z nadrukiem (bo lubię sobie utrudniać życie!) tylko- bardziej stylowe i bardziej klasyczne "tagi" ale sposób na to był jeden- po wydrukowaniu całej stroniczki A4 musiałam je sama ręcznie wycinać, zaokrąglając narożniki nożyczkami do paznokci! Nie powiem, nawet przywykłam, ale jaka to strata czasu... Kiedy tylko dojrzałam w jakimś ze sklepów internetowych dziurkacz wycinający właśnie taki klasyczny kształt metki natychmiast wciągnęłam go na listę prezentów na najbliższą okazję:) I jest! Cudowny sprzęt. Wycina metki idealne. Problem teraz polega na tym, że ciężko byłoby wycelować odpowiednio w nadrukowaną kartkę, przymierzyłam się więc do pieczątek własnoręcznie powycinanych z gumek. Efekt jest bardzo koślawy i bardzo handmade'owy, na razie mnie bawi, ale pewnie skończy się na zamówieniu zwykłej pieczątki bo tyran perfekcjonista, który we mnie siedzi- nie wytrzyma zbyt długo:)