czwartek, 13 września 2012

Michaś

Z Michasiową lalą miałam kłopot, bo pierwszy raz chodziło o uszycie takiego maluszka. Dotychczas bobasy w moim wykonaniu wyglądały jak jaja z wyhaftowanymi buźkami i smoczkiem, a tu przecież chodziło o szczegóły i głowiłam się jak tu uzyskach jakąkolwiek pyzatość. W końcu wymyśliłam coś jakby połączenie mojego wykroju na lale z lalami waldorfskimi i pierwszy raz szyłam całe ciałko z bawełny z jakimś elastycznym dodatkiem a nie z płócienka. Powiem Wam, że bardzo mi się ten sposób spodobał, nie jest wcale tak pracochłonny jak myślałam a Michaś został wyposażony w pieluchę, ulubioną żyrafę, trampki w trupie czaszki, płaszczyk i szaliczek jak ze zdjęcia wyszedł uroczo. Zdjęcia wprawdzie robiłam w jakiejś pomarańczowej poświacie wieczornej, ale nie zrażajcie się, nie jest to wszystko takie różowe:)