czwartek, 3 stycznia 2013

tato

Zaczynając od końca, bo z tą lala pożegnałam się w samą wigilię (ale za to mam zdjęcia i mogę pokazać jak to było) chcę Wam przedstawić mojego tatę, nie przepraszam- portret mojego taty oczywiście. Wielu członków rodziny zostało już obdarowanych na przełomie ostatnich lat swoimi podobiznami, ale ta lala musiała widocznie dojrzeć i odczekać swoje, sam tato zresztą wcale się jej nie domagał. Była to więc niespodzianka zupełna i w dodatku jak widzicie na zdjęciach pierwsza wyłoniła się miniaturowa czerwona sofa (na której siedzą lale- teraz już dwie) więc nie wiem co sobie pomyślał... W każdym razie było bardzo wesoło i cieszę się, że mogę się z Wami podzielić tą relacją. Mam nadzieję, że tato się nie obrazi:)

PS. Czy widzicie dyskretne zainteresowanie kota Marcepana? Niby nic, a jednak!