środa, 8 maja 2013

pyszna babka


Zauważyliscie przemeblowanie na blogu? Postanowiłam zrobić wiosenne porządki tu i tam. Uzbierało się też kilka pomajówkowych rysunków i uznałam, że są w sam raz. Lalowe, zielone jak wiosna i precyzyjne- jak to ja:) Myślałam też o tym, że kiedyś ta strona opowiadała chociaż odrobinę o tym co się u mnie dzieje poza szyciem, potem jakoś się tak utajniłam i czasem żałuję. A że pomysłów mam aż nadto, chyba zacznę je jednak zdradzać, bo może będzie to dla kogoś inspiracją. Od dzisiaj zaczynam cykl „naturalnie”, w którym chcę pokazywać różne eko- wybory, których dokonaliśmy na przestrzeni ostatnich kilku lat, naszą kuchnię, która jest całkowicie zielona, wegańska i coraz bardziej surowa, pomysły na kosmetyki domowej roboty i różne recyclingowe sztuczki codzienne. Lale oczywiście też będą, bo je kocham!

 Czy piliście już zielone koktajle? Coraz częściej się o nich wspomina, zauważyłam, że i na blogach się pojawiły i mają coraz więcej zwolenników. Zielony koktajl to po prostu ulubione owoce z dużą garścią dowolnej zieleniny i wodą dobrze zblendowane, pyszne, pełne witamin i minerałów. Więcej o koktajlach znaleźć można TUTAJ i TUTAJ. Są naprawdę smaczne, choć niektórych zielony kolor odrobinę zniechęca... U mnie koktajle zajęły miejsce porannej kawy z mlekiem (kiedy to ja piłam kawę? A mleko? Już nie pamiętam, ale na blogu są dowody, że piłam). Są też dobrym pomysłem na szybkie śniadanie, bo nie zajmują dużo czasu a jeżeli wypełnicie je bananami, są sycące. Niestety nasz klimat i brak wcześniejszego przygotowania sprawił, że w zimie bardzo ciężko było znaleźć jakąkolwiek zieleninę, poza mrożonym szpinakiem lub selerem naciowym (oba niestety przodują w „brudnej dwunastce” czyli na liście warzyw najbardziej pestycydowanych). Hodowaliśmy więc kiełki, ale z kiełkami też przesadzać nie można i coraz bardziej niecierpliwie wypatrywaliśmy wiosny. I w końcu jest! Pola i łąki pełne chwastów i ziół i wiele z nich nadaje się do jedzenia/ picia. Kiedyś ludzie bardzo mocno wspomagali się tą dziką zieleniną i byli o wiele zdrowsi. Jako pierwszy postanowiłam pokazać Wam koktajl z dodatkiem babki lancetowatej, który towarzyszył naszej majówce. Po pierwsze oba rodzaje babki są jadalne (poza znanym faktem, że dobre na rany, na problemy skórne). Babka lancetowata i babka zwyczajna nie zaszkodzą Wam w sałatce ani jako przekąska na pikniku. Z babki robi się syrop wykrztuśny i świetnie nadaje się dla chorych na astmę, zapalenie oskrzeli, anemię lub brak apetytu. Mnie, jako byłego astmatyka najbardziej zainteresował ten pierwszy wątek. Syropek na wszelki wypadek na pewno sobie sporządzę, chociaż surowa babka działa mocniej niż przegotowana czy wysuszona. Póki więc babka jest na polach, spróbujcie!





Koktajl:

3 banany
2 jabłka
2 garście liści babki
1,5 szkl. wody
dla osłody można dodać trochę rodzynek lub daktyli