wtorek, 14 maja 2013

surowe babeczki

Obiecałam ostatnio, że trochę będzie bardziej "życiowo", a że u nas w kuchni nastała mała rewolucja- postanowiłam zacząć od kuchni i od czegoś przyjemnego. Koktajle z chwastami czy surówka z pokrzywą może odstraszać, ciasteczka już mniej, choćby były surowe. Idea całego tego surowego jedzenia jest taka, żeby jeść jak najwięcej "żywego" czyli nieprzetworzonego i niegotowanego, bo po nadmiernym podgrzaniu (nie mówiąc o wysmażeniu czy pieczeniu) tracimy mnóstwo witamin, minerałów, enzymów, różnych fajnych rzeczy, które powinniśmy sobie dostarczać, bynajmniej nie w tabletkach! Jeżeli macie ochotę poczytać o tej filozofii żywienia to materiałów w sieci jest mnóstwo, wystarczy wpisać hasło "raw food" albo "witarianizm" w Googla. Nie jestem tu od robienia wykładów, choć powiem szczerze, że nam ta dieta bardzo przypadła do gustu i mimo, że nie jesteśmy stuprocentowymi surojadami to sporo przepisów już przetestowaliśmy. Jest ciekawie. Głównym zamierzeniem jest jeść jak najprościej, owoce nie wymagają szczególnej obróbki, sałatki są świetne, ale czasem... czasem ma się ochotę na coś bardziej wymyślnego, na coś zbliżonego do ciasta na przykład! Przepisów na te surowe ciasta i słodycze też znajdziecie mnóstwo, można się wciągnąć, uprzedzam. Jeden z nich, na ciasteczka makowe znalazłam TUTAJ. Mak chodził za mną od dawna, więc nie było odwołania.



Przygotowujemy dwie masy, jedna będzie "ciastem", druga nadzieniem makowym.

ciasto:

daktyle ~ 100 gr
dowolne orzechy (u mnie laskowe) ~ 100 gr

nadzienie:

mak namoczony przez noc (lub co najmniej kilka godzin) ~ 100 gr
migdały (obrane) ~ 50 gr
rodzynki ~ 50 gr



Potrzebny tez będzie malakser, który nam to wszystko ładnie zmieli:)

Ciasto- siekamy orzechy, mielimy, siekamy daktyle, dodajemy do „mąki” orzechowej, która nam wyszła ze zmielonych orzechów.
Masa wygląda tak:



Tą masą wylepiamy dowolne foremki (u mnie babeczkowe silikony, których miałam się pozbyć ze względu na silikon, ale ponieważ ciastka nie są podgrzewane, jakoś to przeżyję)



Nadzienie- siekamy migdały, mielimy, dorzucamy rodzynki i odsączony mak, mielimy na papkę, która prezentuje się tak:



Kilka obranych migdałów zostawiamy dla dekoracji!



Nasze babeczki wypełniamy nadzieniem i mocno ugniatamy, układamy po kawałku migdała na wierzchu, wkładamy do lodówki (jak się schłodzą łatwiej wyjąć je z foremek).
Oczywiście jest to bomba kaloryczna i po jednym takim ciastku mamy dość ciastek an bardzo długo:) ale jest to też bomba wapnia, witaminy E, B2, B3, PP, magnezu, żelaza, potasu, witaminy A, C oraz fosforu. Smacznego!