poniedziałek, 22 lipca 2013

loczki

Jeszcze jedna nauczycielska lala czeka w kolejce, żeby się Wam zaprezentować a ja ostatnio nie miałam ani chwili, żeby tu napisać choć kilka słów. Jest to druga w mojej karierze lala z doszywanymi loczkami, a nie fryzurką filcowaną z wełny czesankowej. Te z wełny też bardzo lubię, chociaż włosy przypominają sztywny kask a nie włosy, ale jak tylko zapowiada się do portretowania ktoś z loczkami natychmiast zamawiam odpowiedni kolor w Świecie Pasji, o TU i frajdę mam ogromną. Loczki przyszywam pojedynczymi pasmami i jeszcze zabezpieczam klejem więc pracy jest sporo, ale efekt- uwielbiam. I jak Wam się podoba Pani Gosia? pozdrawiam słonecznie!
A poprzednia panna z loczkami wyglądała TAK :)