piątek, 12 grudnia 2014

pan byczek słodziutki

Któregoś dnia moja sąsiadka Julka, którą już troszkę znacie przyszła do mnie z nowym "projektem", koniecznym do zrobienia i absolutnie niezbędnym :) Według Julkowego rysunku miał u mnie powstać Pan Byczek. Potrzebowałyśmy jakiegoś szybciutkiego sposobu by go stworzyć, bo czas był ograniczony a ja też nie pałałam chęcią by ślęczeć godzinami nad jego nóżkami, rączkami czy rogami... wiecie, chodziło o spełnienie marzenia, nie o precyzję :P Papier do robienia nadruków na ciemnych tkaninach okazał się idealnym rozwiązaniem. Julka, po zeskanowaniu dopracowała swój rysunek na komputerze (przemalowała co trzeba, pokręciła kolorami i takie tam). Wydrukowałam pana byczka i naprasowałam na brązową tkaninę. Wycięłyśmy go z dużym zapasem wokół rysunku, żeby żaden detal nie znikł w szwie. Jula wypchała byczka do uzyskania odpowiedniej miękkości, ja zaszyłam. Pozostało już tylko zrobić czapkę na szydełku (ja) oraz wyciąć szaliczek (Jula) no i strzelić kilka fotek pana byczka zaśnieżonego włóczkowymi niby- śnieżkami :)








czwartek, 11 grudnia 2014

w koronkach i różach :)

Jeśli chodzi o tą ślubna lalową parkę to uchyliłam już rąbka tajemnicy na fb, ale czas wreszcie zaprezentować całość. Powiem Wam, że takiej wypasionej, koronkowej sukni to jeszcze nie szyłam, zawsze pojawiają się nowe wyzwania :) Panna młoda ma też diadem! Pan młody w krótkich portkach i w odrobinę sportowym wydaniu bo ten uroczysty ślub odbywał się na statku a wszystkie detale były dopracowane. Pięknego dnia Wam życzę!











poniedziałek, 8 grudnia 2014

luksus za 3 złote

Natknęłam się niedawno w sieci na ciekawostkę dotyczącą jedwabnych poduszek. Podobno spanie na jedwabiu (wspomniano tez satynę- ale z tym bym polemizowała bo sztuczna!) jest fantastyczne dla włosów, które nie elektryzują się i nie łamią, dla buzi bo pozostaje nawilżona a poduszka się na niej nie odgniata (tu akurat w dużej mierze ma znaczenie nasza dieta i spożycie soli oraz pszenica, ale to moja uwaga) a dodatku polecane jest dla alergików, ponieważ jedwab jest bardzo ściśle tkany i roztocza za nim nie przepadają :) Zmarszczkami się jakoś nie zamartwiam, alergia już prawie znikła, ale skoro to taki "beauty sleep" postanowiłam spróbować. Spróbować to nie znaczy kupić i przetestować ale oczywiście ZROBIĆ. Nie wiem nawet czy takie poszewki na poduchy można gdzieś kupić a ze źródeł blogowo- anglojęzycznych dodam, że to bardzo luksusowy produkt w cenie około 50 $. Uwierzycie? W ukochanym lumpeksie wynalazłam koszulę jedwabną na całe 3 złote, uprałam, uprasowałam i zabrałam się do dzieła. O ile koszula nie ma kieszonek- sprawa jest dziecinnie prosta, bo wykorzystujemy przód z zapięciem na guziczki (pamiętajcie- powinny być symetrycznie rozstawione), tniemy i szyjemy po krawędzi. Kieszonki wymagają bardzo starannego i delikatnego odprucia (jedwab to tkanina delikatna!), ale też można się z tym uporać. Moja poducha jest bardzo przyjemna, ma za sobą już pierwszą noc i ogromnie się z niej cieszę. Pomyślałam, że to dobry pomysł na "luksusowy", handmadowy prezent prawie last minute, co Wy na to?







Ach, zapomniałam dodać, ze te sklepowe wersje występują zazwyczaj w kolorze szampana albo śnieżnej bieli, ale wiecie, jakoś nie robi to na mnie wrażenia :P a ten wzorek jest niczego sobie!

poniedziałek, 1 grudnia 2014

firmowy

Takiego ktosia szyłam niedawno :) Bardzo sympatyczny chłopak z futrzaną czuprynką... Uszyty został według ilustracji a więc według projektu grafika (ilustracje są oczywiście własnością firmy, ale pokazuję je Wam dla porównania). Spodobał się!
A jeśli zastanawiacie się czemu tak znikłam to powody są prozaiczne- mniej szycia, więcej "normalnej" pracy równa się mniej bloga albo zero bloga. Taaa... Jednak raz na jakiś czas tu zajrzę :) Przepraszam, ale zdarza mi się ostatnio nie odpowiedzieć na maila z zapytaniem o zamówienia, powody są te same. Wsiąkam, w tym roku szycia na gwiazdkę nie będzie, przeżyjecie?







czwartek, 16 października 2014

Kasia

Lala Kasia to prezent dla Pani Kasi od bliskiej koleżanki, która bardzo wczuła się w rolę i była wspaniałym wyszukiwaczem i "szpiegiem" detali. A to charakterystyczna bransoletka, naszyjnik, a to torba- pamiątka z wakacji, koszulka co do której trudno było zdecydować która najlepsza, spinka do włosów, telefon w pokrowcu. Dzięki temu lala jest bogato wyposażona a ja miałam mnóstwo frajdy odtwarzając wszystkie te drobiazgi. Podobno rodzina Pani Kasi też nieźle się ubawiła :)











wtorek, 14 października 2014

jak z bajki

Jakoś nie przepadam ani za manghowymi bajkami, ani nawet buźkami postaci japońskich kreskówek, ale za to spełnianie dziecięcych marzeń to jest to :) Poddałam się więc i powstała lala- główna bohaterka "Podniebnego Zamku" i nawet już polubiłam te jej oczy. Priorytetami były- niebieska sukienka, kryształ na szyi oraz czerwona opaska bohaterki. Laputa występuje też w drugim charakterystycznym kostiumie- bufiastych czerwonych spodniach i żółtej bluzeczce. Udało mi się nawet stworzyć "kryształ" w ludzkiej skali, żeby zabawa była naprawdę magiczna.










sobota, 4 października 2014

patyki

Wreszcie doczekałam się spełnienia marzeń o drewnianych guzikach i podkładkach! Zaprzyjaźniony pan stolarz, kiedy dowiedział się, że taki guzik kosztuje w sieci 3 złote popukał się w czoło, po czym bez mrugnięcia okiem pociął na plasterki przyniesione patyki. Mam więc zapas, zapas cieszy... :)
Guziki na razie wykorzystałam w sznurkowej poduszce, podobnej do TYCH, które już widzieliście. Podkładki czekają na decyzję- olejować czy zostawić surowe? Olejowane ciemnieją (minus) ale są odporniejsze na zabrudzenia (plus), może jak wyschną to nie będzie tak źle? Już nie mogę się doczekać kubka z herbatą na takim plasterku brzozy. Na pewno się pochwalę tym widokiem. Pięknego weekendu Wam życzę!