czwartek, 30 stycznia 2014

nowe oczy

Po ostatnim niezbyt udanym eksperymencie z lalowymi oczami z modeliny usiadłam do kolejnej próby. Co myślicie? Oj nazbierało mi się już tych dziwnych oczu całkiem sporo... Nie pisałam Wam jeszcze dlaczego się za to zabrałam :) Chciałam dla odmiany zrobić małą serię lal (jak widzicie cztery egzemplarze uzupełniam w dodatki), które nie byłyby do nikogo konkretnego podobne! Jak na razie z każdego zdjęcia bije senność:)









piątek, 17 stycznia 2014

Marek

Dzisiaj, żeby nie znudzić Was moimi poczynaniami z pracowni (wrócę do nich, obiecuję! ) przedstawiam Wam pana Marka, który nosi markowe jeansy i "ostre" koszulki. Pierwotny pomysł był taki, że lala Marek ma mieć wielkie głośniki jako atrybut... to byłoby ciekawe, ale pewnie nie zmieściłby się z tym sprzętem na półce? :) W każdym razie stanęło na okularach, nie miałam nic przeciwko!
Pięknego weekendu Wam życzę!









czwartek, 16 stycznia 2014

print

Słuchajcie, gdybym to ja miała taką moc sprawczą by szyć prawdziwe ubrania... co zasugerowała Zielona w ostatnich komentarzach to byłoby pięknie. Niestety, jak mówi przysłowie- szewc bez butów chodzi i póki nie zmienię rozmiaru na lalowy- żadnego modowego objawienia tu u mnie nie uświadczycie. W domu brak też niejednego obrusa, poszewki na poduszki czekają na zmniejszenie a i z ciuchów poprzerabiać byłoby co. Gdyby, gdyby to tylko były miniaturki! :) A tak poważnie, przyczyna jest prosta. Czegokolwiek dorosłego bym nie uszyła w swoim życiu to zawsze były jakieś niedociągnięcia (jak miało być inaczej skoro dopiero się uczyłam?) przez co rzeczy lądowały w szafie już na wieki i szyć mi się odechciewało. Lale szczęśliwie nie narzekają, że tu krzywoooo!, a tu za długie!/ za krótkie!/ za ciasne!/ odstajeeee!.
I znów spełniłam swoje marzenie twórcze i wzięłam się za temat stempelków i cudnych dreso- legginsów.
Och gdyby, gdyby ze zwykłego tiszerta udawało się wykroić 4 pary legginsów to bym takie nosiła. :)






środa, 15 stycznia 2014

chlapanki i przypadkowy efekt Tori Spelling

Wczoraj nastał piękny dzień eksperymentów, do których rwie się moje serce. Pomysłów aż nadto i wciąż bym te moje lale udoskonalała, ale i doświadczenia trzeba nabierać z innymi technikami (futrzane włosy? Proszę bardzo!). Miałam pomysł na serię lalowych sukienek chlapanych farbą, o coś takiego:




(niestety zdjęcie ściągnięte z sieci, źródła nie pamiętam). Uszyłam sukieneczki, odbyła się akcja chlapania (pół łazienki zafoliowałam przedtem), zakończona sukcesem w tym sensie, że żadnej sukienki nie było mi szkoda, że się zmarnowała :) Potem zabrałam się za lepienie oczu z modeliny. Wkręciłam się tak, że nawet rzęsy udało mi się dokleić do jednej pary... Przyłożyłam do lali i wyszła mi Tori Spelling (kojarzycie? mój mąż, który z nazwiska nie kojarzył- jak zobaczył lalę to od razu wiedział która to). No efekt, przysięgam- niezamierzony, ale uśmiałam się bardzo. Szczęśliwie oczy są tylko dla przymiarki przyczepione na taśmę dwustronną bo Tori nikt u mnie nie zamawiał! Twórczego dnia Wam życzę.









poniedziałek, 6 stycznia 2014

bałwanki

Wprawdzie śniegu jak nie było tak nie ma ale u mnie bałwanki się pojawiły tego roku. Wiem, że o świętach wszyscy już dawno zapomnieli ale ja mam zaległości, uprzedzałam! Jakieś trzy lata temu postanowiłam, że koniec z pakowaniem prezentów w kolorowe papiery, które po kilku godzinach trafiają na śmietnik. Papierowe lakierowane torebeczki wprawdzie mają większą wytrzymałość, ale też nie są wieczne... Wiecie, ilość śmieci, którą produkujemy wciąż mnie martwi, stąd pomysł na szycie torebeczek na prezenty. Pracy z tym jest więcej oczywiście, ale można się wyżyć twórczo ale torebeczka jest prawie niezniszczalna, można ją wykorzystać na cokolwiek, albo puścić dalej w obieg. Zazwyczaj ich produkcja przypada na ostatnie chwile, więc często brak czasu na robienie fotek, ale ten bałwankowy zestaw robiłam odrobinę wcześniej dla dzieci z kościoła. Bałwanki były dla chłopaków, a ta z serduszkiem dla jedynej dziewczynki w tej brygadzie. Pomysł do wykorzystania na przyszły rok, polecam! :)







niedziela, 5 stycznia 2014

różowa tiulowa

Czyli spełnienie marzeń kilkulatki. Faza wściekły róż, tiul oraz buty na obcasie podkradane mamie :) Taką słodką lalę z sercem na piersi chcę Wam dziś przedstawić. Buty na obcasie są tylko do mierzenia, więc dziewczę ma w komplecie i praktyczne różowe balerinki, które znacznie lepiej trzymają się na stopach. Jest też sweterek zapinany na guziczki i pasiaste legginsy. Miłej niedzieli Kochani!











czwartek, 2 stycznia 2014

lalowe podsumowanie roku 2013

Czyli wszystkie lale w jednym poście, tak jak to pokazywałam rok temu. Cóż, przede wszystkim były RÓŻNE i to jest dla mnie największa frajda (szycie seryjne to nigdy nie była moja mocna strona). Każda z nich miała inny atrybut, gadżet, który z radością szyłam, lepiłam, malowałam. Najlepiej pamiętam te ostatnie, przygotowywane na święta, a jeszcze nie zdążyłam im Wam pokazać, ale obiecuję, że wkrótce się tu pojawią! Ciekawostką wśród dodatków 2013 były między innymi narty, maszyna do szycia czy storczyk. Żałuję też, że nie wszystkie lale mogę Wam prezentować, bo niektóre są takim sekretem, że obdarowywani sobie nie życzą :( Cieszę się jednak ogromnie, że często trafiają do mnie sygnały, że lala zrobiła furorę, że skradła serce i była rodzinnym hitem imprezy. Dziękuję Wam za to, że tu zaglądacie, wspieracie i dajecie kopa do dalszej pracy. Pięknego roku 2014 Wam życzę! Twórczego bardzo :)