piątek, 28 lutego 2014

pozostając w temacie

Po ostatnim wpisie, gdzie tak miło przywitałyście moje sznurkowe poduchy natknęłam się na kolejne cuda z gatunku przeskalowanych. Dzisiaj więc chcę podzielić się z Wami samymi inspiracjami i wiecie co? Chyba mam pomysł z czego coś takiego wydziergać! A tymczasem:



źródło 01, źródło 02



źródło 03 i 06, koniecznie zajrzyjcie do tej galerii!



źródło 04, źródło 05



Życzę Wam pięknego weekendu!

wtorek, 25 lutego 2014

sznurkowe

Jakiś czas temu "zachorowałam" na przeskalowaną dzierganinę we wnętrzach, czyli pufy i poduchy z grubaśnej włóczki/ sznurka albo narzuty grubasy. Znacie? Lubicie? Oto garść moich inspiracji na zdjęciach znalezionych w sieci:





Kiedy więc przejeżdżając przez hurtownię Polimex pod Łodzią dopadłam alejki z bawełnianymi sznurkami w każdym możliwym kolorze, nie mogłam się powstrzymać... Wyszłam z naręczem szarości, grafitów i tego naturalnego kremowego. Zapasy mam na lata! :)


Po wielu próbach wydziergałam wreszcie coś domowego i nawet mi się podoba :) Nie pokazuję poduch na kanapie, bo kanapa wymaga małego prania, ale może jeszcze kiedyś się pochwalę. Aaa, na zdjęciu nie widać skali, ale to są duuuże poduchy :)




poniedziałek, 24 lutego 2014

sportowe chłopaki

czyli ojciec i syn o zacięciu sportowym. Dużo czasu spędzają na wycieczkach (widać po plecaku) albo grają w piłkę. Dzielnie też kibicują :) Największym wyzwaniem przy tych lalach była piłka. Musiałam rozgryźć temat! na początku miała być pomalowana w te pięcio i sześciokąty, ale spróbujcie odwzorować taką siatkę na piłce... Okazało się, że jednak tylko uszycie wchodzi w grę, przy okazji dowiedziałam się z ilu kawałków szyje się prawdziwe piłki, to matematyka! Inaczej nic z tego nie wyjdzie. Ale udało się, choć ściboliłam godzinami...










niedziela, 16 lutego 2014

pani Kasia i paralotnia

Tak, paralotnia! :) Nie wiem czy wiecie, ale to nie pierwsza mini paralotnia w mojej karierze, tyle, że ta poprzednia zdarzyła się cztery lala temu i sama miałam problemy z odnalezieniem TYCH zdjęć. Pani Kasia na nowo postawiła przede mną to wyzwanie... Ach, pasjonaci! :) Na zdjęciach widzicie więc pełen strój sportowy i rynsztunek, o którym pojęcia nie mam, ale się uczę! Nie uszyłam tylko kasku tym razem, bo zgodziłyśmy się, że tak będzie lepiej i dla lali i dla mnie. Zdejmowany kask wymagałby... chyba miniaturowego odlewu!? a kask na stałe- to kiepski atrybut przy przebieraniu lali. Podobny dylemat miałam kiedyś przy lalowych kaloszach... Czasem przydałby się dostęp do jakiejś chińskiej fabryki... hehe.








A tu lala jeszcze bez buźki, zmęczona, po całym dniu szycia.




Pięknej niedzieli Wam życzę!

piątek, 14 lutego 2014

Rumek, chłopak z krukiem

Dzisiaj posłużę się kilkoma cytatami, bo nawet nie wiecie jak mi jest miło jak dostaje takie maile po wysłaniu lali, to jest stan nieopisywalny całkiem:) Przede wszystkim przedstawiam Wam Rumka:



"Pani Agnieszko, mały Remek nazwany przez nas "Rumkiem" robi furorę w domu, w pracy i w
sieci :) Dostarcza nam dużo radości."





"Remek pracuje jako copywriter w agencji reklamowej i zaniósł Rumka do pracy. Przez cały dzień miał wycieczki oglądających (wszyscy chcieli go rozbierać! ;)), tłumaczył "o co chodzi z tym krukiem"








"Bardzo się cieszę, że trafiłam na Panią akurat teraz i udało się zrealizować prezent."





To sobie wkleiłam reklamę :P, ale Rumek jest cuuudny!

wtorek, 4 lutego 2014

Jared Leto

No i trafił mi się celebryta proszę Państwa :) Nie bardzo wiedziałam kto to, kiedy zgłosiła się do mnie mama pewnej fanki Jareda... Do tej pory wiem tyle, co pokazały mi google, ale do uszycia lali wystarczyło w zupełności! Tak, tak, nie ma co ukrywać nie mam pojęcia o świecie :) Lala była "trudna" z wielu powodów. Pierwszy raz robiłam irokeza (!), szyłam bardzo realistyczne butki a przede wszystkim taką rockową kurtkę. Nad kołnierzem kurtki myślałam i myślałam, aż wymyśliłam. Teraz już wiem, że się da, nawet w wersji mini...
Sprawdzi się jako przytulanka?