niedziela, 2 marca 2014

balsam w kostce



Dawno, dawno temu, za górami za lasami wspominałam coś na temat moich eko wybryków, ale nie sadzę by ten temat się Wam utrwalił, cóż... marny ze mnie blogger i często żałuję, że tak wielu opowieści nie zdołam tu opowiedzieć, pokazać tego i owego. Czasem mocy nie starcza. Dziś niespodzianka, po długiej przerwie, będzie o mazidle do ciała :)
Zacznę od tego, że jakiś czas temu przestawiłam się kosmetyków sklepowych na domowe. Wyłącznie! Brzmi przerażająco? Człowiek z czasem nabiera rozumu a mnie rozumu (tej, wiecie, "ekologicznej inteligencji" :P) nauczyło własne ciało. Kosmetyki komercyjne to badziewie i nie dajcie sobie wmówić, że jest inaczej! Zdrowych i naturalnych sposobów na wszystko (nie żartuję, są przepisy na wszystko!) trzeba tylko poszukać, ale od czego jest Internet? W dużym skrócie- kremy i balsamy do ciała zastąpiły mi oleje i choć testów było wiele to jestem z tej zmiany ogromnie zadowolona. Kocham olej kokosowy, olej z pestek winogron, olej z czarnuszki, spróbujcie! Skóra odpoczywa od parabenów, SLSów i innych cudów a i świadomość robi swoje. Kiedy natknęłam się na przepisy na balsamy w kostkach uznałam, że to dobry pomysł, może być miłą odmianą od płynnego olejku, który często (łatwo sobie wyobrazić) -się chlapnie, rozleje, poleje po buteleczce itd. Kostka topi się po zetknięciu ze skórą pod wpływem jej ciepła, wystarczy więc potrzeć skórę i zostaje na niej warstewka "kremu".



Potrzebujemy:
55gr. wosku pszczelego
55gr. masła shea
55gr. oleju kokosowego
6-10 kropelek dowolnego olejku eterycznego



Jak widzicie, to nie musi być akurat 55gr, taką akurat znalazłam recepturę, chodzi o to, że każdy ze składników to 1/3 całości. Moja waga nie należy do tych bardzo precyzyjnych :)



Wszystkie składniki poza olejkiem eterycznym (u mnie była próba z pomarańczą i próba z amaretto, zdecydowanie wolę ten drugi) topimy w kąpieli wodnej (czyli garnek w garnku z wodą). Zdejmujemy z ognia i dodajemy olejek eteryczny, mieszamy. Szybko wlewamy do dowolnych foremek i czekamy na zastygnięcie. Wyniesienie na balkon/ włożenie do lodówki pomaga!



Delikatnie wyjmujemy z foremek (silikonowe dopuszczam tylko przy robieniu kosmetyków) i robimy sobie małe domowe spa :)





17 komentarzy:

Beata Gostomska pisze...

Świetnie sie prezentują( nowy baner też:) i wierzę, że taki balsam zdrowszy. Muszę się zaopatrzyć w wosk...i do dzieła. Dzięki za podpowiedź.

Betsypetsy pisze...

Przekonałaś mnie :) Tylko gdzie ten wosk pszczeli kupić?

Betsypetsy pisze...

już znalazłam na Alle ;) zamawiam składniki i biorę się za produkcję domową ;)

Piękny banerek!

Gruba Blondyna pisze...

Rewelacja! Moja przygoda z mydlarstwem zakończyła się co prawda fatalnie, ale takiego balsamu sobie nie odmówię:)

szyjnia czyli bajzel manualny pisze...

Oczywiście, że pamiętamy! Pudry i róże to jednak wyższa szkoła jazdy, balsam to co innego :-)
Ciekawa jestem na ile użyć wystarczy taki "listeczek".

Aga Plieth pisze...

Gruba Blondyna, ja się jeszcze nie odważyłam na mydlarstwo! to jest wyższa szkoła :)
Szyjnia, miło mi, ze pamiętasz! Pudry są banalnie proste, kiedyś pokażę! A listeczek, hm, zależy czy się smarujesz cała... :) Ja jeszcze swojego nie zużyłam, wiec trudno mi policzyć!

Zielona wśród ludzi pisze...

Olejek amaretto? To chyba nie był eteryczny tylko zapachowy...

hubka38 pisze...

Wyglada rewelacyjnie. A czy można nadać im jakiś inny kolor? Pozdrawiam!

Oliwia Art Deko pisze...

Bardzo podoba mi się ten pomysł. Na pewno sama spróbuję :)

Aga Plieth pisze...

Zielona, wiesz, faktycznie, ale mam taki olejek z ZielonyKlub.pl, jest na nim napisane, ze to kompozycja zapachowa do pomad, błyszczyków, balsamów... więc nie bałam się go użyć :)
Hubka, pewnie można jakimiś naturalnymi pigmentami, nie sprawdzałam!

Ana Grey pisze...

Ale fantastyczne!
Dziękuję, jesteś (przepraszam za porównanie) kopalnią wiedzy; diamenty , diamenty...
Pozdrawiam!

ewelajna pisze...

Ś W I E T N E!!!! Zrobię, moja Droga:):):) Dziękuję za pomysł:) Przyszłam tu od Pepsi:)

DewuArts pisze...

ja tez wszystko juz znalazlam, wlasnie zamawiam i zabieram sie za robienie tych cudeniek!!

zuzayana pisze...

dołączam do grona entuzjastek i robię listę zakupów. od jakiegoś, dłuższego już czasu, brzydzę się drogeriami i wychodzę z nich z pustymi rękoma. a moja sucha wrażliwa skóra więdnie i boli...
mogę nie dodać olejków? co jeśli nie mam silikonowych foremek?

TheDeliratio pisze...

wyglada bosko:)

Sucha Skóra pisze...

hubka38, każda mika zabarwi taki balsam na jaki kolor chcesz.
Balsam fajny, sama również robię. Polecam też inne specyfiki w kostkach:]

HappyAlimak pisze...

:) wykonałam i jestem zachwycona!!! Rozdałam znajomym, którzy już chcą kolejne porcje;) hi hi:))
Polecam!!!
Kiedyś używałam samego masła shea z ewentualnie kilkoma kroplami olejku, ale po poznaniu tego właśnie "balsamu w kostce" moje powrotu do karite będą sporadyczne;)
Pozdrawiam cieplutko:)
Kamila