poniedziałek, 26 maja 2014

Alina

Dzisiaj chcę Wam przedstawić lalę Alinę, która już ma uszytych "rodziców" (klik) i "przyjaciółkę" (klik). Alina jest fotografką, musiała więc mieć zminiaturyzowany ukochany aparat. A ja pierwszy raz pokusiłam się o wlepienie w modelinowy aparat szkiełka w obiektywie. Jest przez to cięższy, ale bardzo mi się podoba! :) Alina jest tez lektorką angielskiego, więc drugim atrybutem lali musiał być słownik. Nie wiem czy zauważyliście, że znów użyłam "włosów" a nie wełny czesankowej. Chyba wynalazłam nowy patent na peruki, mniej pracochłonny niż to czterodniowe dłubanie z ostatniego posta. Przy następnej okazji postaram się go zaprezentować. Miłego poniedziałku Wam życzę!









8 komentarzy:

Irena Burzyńska pisze...

Lala jak żywa modelka, jestem zachwycona. Już mnie zżera ciekawość, jak poradziłaś sobie z włosami. Są świetne.

Aga Plieth pisze...

Dziękuję! Przy kolejnej lali zrobię zdjęcia procesu dorabiania włosów i na pewno się pochwalę!

Darka pisze...

Wspaniała!!! Lala jak żywa. I te włoski- świetne!

RomaSzop pisze...

Wow, nikon świetny!

ThimbleLady pisze...

zachwycające prace, perfekcja w każdym calu, szacuneczek!

Ana Grey pisze...

nie no , absolutnie genialne! Arcydzieło! ZZZZZzzzazdroszczę Twoim sprytnym łapkom ,że nie są moje;-)
Pozdrawiam i czekam na jakieś wieści w sprawie super włosów, oczywiście jeśli to nie święta tajemnica zawodowa.

Allienor pisze...

Piękna i perfekcyjna. W zestawieniu z zdjęciem prototypu jeszcze więcej zyskuje. Czapki z głów :)

folkmyself pisze...

Wielkie wow! A szkiełko w aparacie powoduje ze wygląda jak prawdziwy!