wtorek, 29 lipca 2014

pani Grażynka

Przesympatyczna pani nauczycielka (ostatnia w tym sezonie) wita Was dzisiaj powiewając kwiecistym szalem. Pani Grażynka ma na sobie sukienkę- tunikę z haftem w części karczku (malowałam oczywiście!), cieliste rajtki, czarne balerinki z paseczkiem oraz dziennik klasowy pod pachą. Miłego dnia Kochani!








sobota, 26 lipca 2014

torba dziadka Franka

Pamiętacie Julkę, moją małą sąsiadkę i modelkę, która prezentowała lnianą tunikę? Jula była też autorką uroczej rodziny Cudnych, która gościła na moim blogu. Jak się pewnie domyślacie- jest autorką wielu twórczych pomysłów w mojej pracownianej codzienności :P
Pewnego dnia postanowiłyśmy razem zrobić prezent dla Kochanego Dziadka Franka (dziadek naturalnie nie jest mój tylko Julkowy). Dziadek Franek bardzo często odprowadza Julkę do szkoły, albo przyprowadza, często też robi zakupy. Torba na zakupy była więc najlepszym pomysłem, w dodatku bardzo praktycznym! Powstał więc projekt, powstała torba o wyjątkowo męskim charakterze bo wąsata :) Dziadek Franek dał się nawet namówić na kilka zdjęć. Chyba nawet troszkę mu tej torby zazdroszczę...








piątek, 25 lipca 2014

drewniaki

Część z Was skądś już zna ta Panią :) Nie kryłam jej na facebooku, a proces powstawania drewniaków też został udokumentowany i zaprezentowany. Dla porządku jednak ta urocza pani nauczycielka (jeszcze nie ostatnia w tym sezonie) musi pojawić się na blogu. Się pojawia a ja pozdrawiam Was wszystkich bardzo ciepło!









sobota, 19 lipca 2014

pędzel

Mnóstwo postów czeka w kolejce na napisanie :) ale wpadam dziś tylko na sekundę pokazać Wam jaki piękny naszyjnik dostałam w prezencie od brata. Jestem nim zachwycona i na pewno przez całe wakacje będzie ze mną. To taki prosty pomysł, taki surowy i taki bardzo mój :P Miło!




Niestety nie mam pojęcia kto jest autorem i gdzie nabyty :( Pozostaje jako inspiracja.

piątek, 11 lipca 2014

len na łące

Kilka dni temu chwaliłam się na facebooku, że wreszcie udało mi się uszyć coś ludzkiego, tak! prawdziwe ubranko, nie dla lali :) Nie wiecie nawet jakie to trudne! Wspominałam wcześniej, że szycie ubrań to nie moja bajka, że nawet jak uszyję to nie noszę bo wszystkie niedoskonałości doprowadzają mnie do szału. Jakiś czas temu zakochałam się jednak w lnianych tunikach i w końcu byłam odpowiednio zmotywowana. Przebrnęłam przez szereg prototypów, bo oczywiście gotowy wykrój to byłoby zbyt łatwe rozwiązanie :) Uszyłam. Pierwsza tunika jest malinowo- pomarańczowa (kiedyś pokażę), druga to szaraczek a dwie najświeższe to już nawet nie na mój użytek, tylko zamówione przez koleżankę. Tym sposobem pierwszy raz szyłam coś dla kogoś! Jako, że wyszły bajecznie (doskonalę się chyba z każdą sztuką), postanowiłam zrobić im sesję zdjęciową zanim odjadą w świat. Tunika dorosła jest mojego rozmiaru, choć przykrótka, bo dziewczę co ją będzie nosić jest jednak niższe. Tunika dziecięca rozmiaru mojej małej sąsiadki- Juli, która już się tu na blogu pojawiała. Nie są to też nasze kolory, wybaczcie, bo obie obdarowywane są blondynkami a my całkiem odwrotnie, ale nie było innej rady niż zaprezentować je na sobie samych. Spędziłyśmy przemiły wieczór na łące w towarzystwie Agaty, mamy Juli, która pstrykała wszystkie te piękne zdjęcia, zapraszam Was w zieloność :)















wtorek, 8 lipca 2014

pani Aneta

Nadal kilka lal czeka w kolejce, by się Wam pokazać, a tymczasem uszyłam też coś na człowieka 1:1 :) Ojeju, a pisałam, że szycie ciuchów idzie mi marnie? No jakoś się udało. Powstaje też nowa lalowa rodzinka i wszystko chciałabym robić jednocześnie. Dziś czas na panią Anetkę, przesympatyczną panią nauczycielkę z dziennikiem. Fryzura dodatkowo fotografowana w słońcu, żeby pokazać kolorek. Pięknego dnia Wam życzę!







środa, 2 lipca 2014

całkiem nie o szyciu czyli zachęta do spaceru

Pamiętacie jak w zeszłym roku zachęcałam Was do koktajlu ze szpinakiem? :) Pamiętacie! Moja bliska czytelniczka przyznała, że wszystko jej do gardła podeszło jak to zobaczyła, ale cóż... ludzie są dziwni! Nadal mi nie przeszło i codziennie na śniadanie wypijam smoothie, staram się by było zielone i pełne witamin. Szpinaku nie jemy codziennie, to nawet nie byłoby zbyt zdrowe, gdyż zieleninę trzeba zmieniać. Ostatnio jemy chwasty. Oto zbiory na dzisiejsze śniadanko:

listki mlecza czyli mniszka lekarskiego, listki poziomki, listki koniczyny, kwiaty koniczyny czerwonej (słodkie!) i kwiatki rumianku a także odrobina krwawnika, który się tu zapodział...

A tu dzika zieleninka i koktajl sprzed dwóch dni:



Ze spaceru można także przynieść bukiet kwiatów i garść poziomek.






To sio na spacer! :)

wtorek, 1 lipca 2014

eteryczna blondynka

Dzisiaj z dumą chciałabym Wam pokazać nie tyle samą lalę (fryzurę lali już zdradziłam kilka postów wcześniej) co wręczenie lali udokumentowane na zdjęciach. Jak łatwo się domyślić jest to lala- nauczycielka z miniaturowym dziennikiem, zamawiana na koniec roku szkolnego przez klasę. Śliczna, eteryczna blondynka na beżowych obcasikach, z koralami na szyi, sama radość! Zdjęcia mnie wzruszyły...