piątek, 16 maja 2014

z Dejzi pod pachą

Od jakiegoś czasu borykam się z lalowymi włosami, marzę o gotowych perukach, kombinuję z użyciem futra itd. Mniej więcej widzicie moje postępy tu na blogu, choć rozwiązania idealnego nadal nie znalazłam. Przy niektórych lalach te moje czesankowe ufilcowane włoski sprawdzają się świetnie, ale czasem aż by się chciało, żeby fryzurka była trochę rozwichrzona, żeby dała się inaczej ułożyć... Na fali poszukiwań i szaleńczego entuzjazmu zabrałam się do robienia peruki w TEN SPOSÓB. Metoda jest wspaniała, efekty też zachwycające tylko nikt mi nie powiedział, że to jest aż takie pracochłonne :) Wiem, wiem, wszystko co robię jest dość pracochłonne ale to był rekord świata. Powierzchnia głowy mojej lali a powierzchnia głowy barbiowatej lali z tutoriala to istotna różnica. Tkałam ten łepek jakieś cztery dni! Oczywiście jest cudowny, daje się czesać i mnie zachwyca, ale jednak- nigdy więcej :)
Lala była prezentem komunijnym dla dziewczynki kochającej fiolet. Towarzyszy jej piesek- Dejzi, który ma swoją specjalną torbę. Aż żałuję, że to jedyny egzemplarz!


 a tak wyglądały prace: