czwartek, 12 marca 2015

rajtki z przedłużką czyli że sport to zdrowie


Ostatnie kilka miesięcy wniosło do naszego życia zmianę, której nigdy bym nie przewidziała, co więcej, trudno mi jest zachować powagę, kiedy wieczorami zdarza nam się jednocześnie przywdziewać kolorowe łaszki przed... yyy treningiem. Nie do wiary! Mąż wyrusza z domu by zrobić swoje 40 km na rowerze, pod górę! Ja katuję Chodakowską na zmianę z jogowym rozciąganiem i steperem, jest prześmiesznie!
Prześmiesznie jest głównie z powodu kontekstu, bo naprawdę przysięgam, że nikt kto mnie kiedykolwiek znał nie podejrzewałby owych sportowych inklinacji. Nikt! Prawda jest jednak taka, że zrobiliśmy w ostatnich latach już mnóstwo zmian w stronę zdrowszego życia i skoro się powiedziało A to trzeba dodać B i całą tą resztę, na którą nie umieliśmy pozostać obojętni. Stało się. Ja sportowa abnegatka, omijająca wuefy szerokim łukiem, z mierną z biegania już w podstawówce (bo zdecydowanie wolałam uczyć się szydełkować), odkrywam teraz uroki ćwiczeń i... jestem nimi zachwycona. Jestem zachwycona, że ciało to jednak taka plastyczna materia, poddająca się kształtowaniu, że zdarza mi się poczuć jego rosnącą siłę. Szkoda, że dopiero teraz:) 
Zanim jednak zacznę regularnie namawiać Was do fikania słów kilka o ciuchach. Nie byłabym sobą, gdybym w tej materii nie pokombinowała odrobinkę. Chodzi bowiem o to, by przy tym nowym zajęciu jakim jest fikanie sprawić sobie maksimum przyjemności, uwiesić marchewkę na kiju, byle zadziałało, byle weszło w nawyk bo to nawyk jest celem. Radosne, kolorowe legginsy lub  fajna bokserka to dobra metoda, prawda? Tym tropem idąc zaopatrzyłam się w lumpkach w standardowe legginsy (o miłym dla oka wzorku) oraz kilka koszulek z podobnej elastycznej tkaniny. 


Standardowe sklepowe legginsy jednakże są dla osób zgoła innego wzrostu niż moje 184cm, stąd pomysł, że uratuje je skośna przedłużka. Nie przepadam też za normalną gumą w pasie, zamieniłam ją więc na szeroką 8cm w różowym tunelu. Wyszło PRAWIE dobrze:) Nie mam overlocka, tak zwane ściegi overlockowe wychodzą różnie, przeważnie jednak rozciągają szef i z tym jest kłopot, ale i tak- cieszę się jak dziecko. No i fika mi się radośniej! Co powiecie na cykl sportowy na blogu? Żartuję! 


5 komentarzy:

Sara Tea pisze...

Ale świetne. Że też wcześniej na to nie wpadłam, bo sklepowe ciekawe fatałaszki do biegania są strasznie drogie.

Dama w bieli pisze...

Genialne, chyba też się skuszę i na sport i na ciuszki

Koza domowa pisze...

Genialny pomysł! I jakie nogi! Do samego nieba! Uprzejmie zazdraszczam i z niskości swej 165 centymetrowej macham. :)

ja.majka.i.ja pisze...

Rewelacja! Pragnę więcej! :)

Aga Plieth pisze...

Sara Tea, wiem coś o tym! Jak wchodzę do sklepów "sportowych" to ceny mnie zadziwiają :) Nie wiedziałam tez czy mi pasja nie minie po miesiącu :P
Dama w bieli, dołącz koniecznie!
Koza domowa, dziękuję, ale wiesz, dopiero niedawno wyrosłam z kompleksów więc z ta zazdrością to grubo przesadzasz :P
ja.majka.i.ja, będzie więcej! Czaję się na bokserkę albo stanik sportowy... to dopiero wyzwanie :)