środa, 12 sierpnia 2015

lala Aga

Jest taka historia, którą od dawna (chyba ponad roku!) chcę się z Wami podzielić i... jakoś nie wyszło. Wymagała ona bowiem zobrazowania, zrobienia kilku zdjęć, co gorsza zrobienia ich sobie :) za czym nie szaleję, hehe. Wyjeżdżając na wakacje (tak, siedzimy sobie na wsi i bardzo nam tu dobrze!) zapakowałam wszystko by jednak wreszcie to zrobić i voila!
Wyobraźcie sobie, że Kasia, dla której szyłam lalę portretową z paralotnią (zajrzeć można TU) tak była zainspirowana do twórczych działań, że uszyła MOJĄ LALĘ !!! Najpierw poprosiła o zdjęcia, o ulubiony strój (a u mnie trwała faza na lniane tuniki- nadal kocham) a potem dostałam taki wzruszający prezent- lalunię. Kasia oczywiście pisała, że się wprawia i że mam przymknąć oko na pewne niedoskonałości, ale wiecie co? Wcale nie musiałam przymykać. Nie o to bowiem chodzi, by było jak z fabryki- chodzi o serce, o oddanie, o dbałość i chęć zabawy w szycie. Tak uważam. Skonfrontowało mnie to z emocjami, których doświadcza obdarowywany/ portretowany i powiem Wam, że lala sprawiła mi ogromną frajdę. Dziękuję Kasiu! Co do zdjęć- wybaczcie moje zmrużone oczy, przy temperaturze bliskiej 40 stopni i  tak duużej ilości słońca, nawet w cieniu pod garażem otwarcie ich szerzej przekraczało moje możliwości. Jak Wam się podoba mała Aga? Rozczula? :)









6 komentarzy:

Krysia B. pisze...

Rozczula! Bardzo :-) się nieco domyślam tej przyjemności bycia sportretowaną i obdarowaną - za pewne bezcenne!
Spokojnego wypoczynku :-)

Little Fabien pisze...

Çok güzel olmuş Aga'cım, tebrikler!

600 yıldır şu bloğunu izlerim, postlarına yapmadığım yorum kalmadı, bir ton mail gönderdim. ya insan bir selam verir bir şey der kızım ya. Bundan sonra Türkçe yazıcam sana, kasmadan böyle, oh mis.

Miri :) pisze...

Jeśli chodzi o lalę to jet świetna wyglądacie identycznie jak dwie krople wody. A jeśli chodzi o historię to jest niesamowita zgadzam się z tobą że nie chodzi o to by lalka wyglądała jak z fabryki lecz o intencje osoby która ją robiła. A jeszcze historia mnie przynajmniej wzruszyła, o mało się nie popłakałam.

Aga Plieth pisze...

Krysiu B. bardzo dziękuję! Miło, ze się odezwałaś.
Miri :) pozdrawiam i dziękuję, że byłaś ze mną w tych emocjach!

alucha pisze...

Obydwie śliczne! :)

Katarzyna P. pisze...

Teraz trzeba ją trochę opalić :))))