piątek, 14 sierpnia 2015

sznurek od snopowiązałki czyli skarby z garażu

Wiejski garaż i zabudowania gospodarcze moich teściów to dla mnie kraina skarbów, niedocenianych tutaj przez nikogo, zapomnianych, porzuconych a będących świetnym materiałem twórczym oczywiście:) Jako, że potencjał i urok tych przedmiotów postrzegam całkiem inaczej niż  kochani właściciele, udaje mi się niektóre z nich przygarnąć na stałe. Najczęściej jednak stoję w progu i patrzę, patrzę jak dziecko w sklepie z zabawkami i napatrzeć się nie mogę. Każda deska nadgryziona zębem czasu ( lub "zębem" kornika!), drewniane grabie, elementy studni, koryto, skrzynie na ziarno, wszystkie te rzeczy starzeją się tak pięknie, bo nie ma w nich ani odrobiny fałszu. Naturalne materiały poddają się upływowi czasu i nie brzydną a pięknieją. Przedmioty użytkowe nie pozwalają na sztuczność czy niestosowność a także przemijalność ornamentu, ozdobnika, dodatku bo są skromne i ograniczone do funkcji. Proste.
Tym razem w moje ręce wpadł spory pęk sznurka z jakiegoś organicznego włókna, ale nikt nie potrafi mi powiedzieć z czego. Sznurek czym prędzej przerobiłam na koszyk. Koszyk wyszedł włochaty i kłujący (widać na zbliżeniu) więc go przystrzygłam. Docelowo znajdzie miejsce w mojej domowej mini pracowni.
Szufladki z nieistniejącego już kredensu też sobie zarezerwowałam. Czas na mycie i szlifowanie:) A Wy co dzisiaj robicie?






6 komentarzy:

HappyAlimak pisze...

Koszyk superowy!! :) ..gdieś kiedyś widziałam kapcie/klapki z takiego sznurka wykonane, alez to musi masować porządnie stopki:))
Pozdrawiam:)

Aga Plieth pisze...

Oj, myślę, że nie do zniesienia! Nawet palce miałam poobcierane w czasie szydełkowania. Pozdrawiam cieplutko!

t h i n k i n g g r a p h i c pisze...

Pomysł na wykorzystanie znaleziska miałaś wspaniały, koszyk wygląda super. Sznurek prawdopodobnie jest konopny. Kurcze, mam bardzo podobną sytuację z moimi teściami i znaleziskami u nich nie docenianymi heh wywiozłam w ten sposób już skrzynki po jabłkach, gięte krzesło, stół dębowy, który stał w kurniku i czekał na spalenie, tak samo ramę od lustra, skrzynię drewnianą w dość opłakanym stanie. teraz te rzeczy dobrze mi służą, choć ich funkcja uległa zmianie :D dopiero znalazłam Twój blog i bardzo mi się podoba, pozdrawiam!

Miri :) pisze...

Nie mogę z siebie wydusić żadnego słowa które opisywało by jak piękny i znakomity jest ten koszyk. Ja osobiście tez robię różne rzeczy z niczego nie wychodzi mi to tak jak tobie ale ja też uwielbiam chodzić do garażu tylko że mojego dziadzi i wyszukiwać różnych skarbów. Mam nadzieję że kiedyś będę robić takie cuda jak ty. Pozdrawiam cieplutko.

Krysia B. pisze...

Postrzeganie piękna mamy bardzo podobne! I do tego pięknie wykorzystujesz znaleziska tworząc z nich piękno jeszcze piękniejsze :-)

Aga Plieth pisze...

Thinkinggraphic, miło mieć takich teściów i dostęp do "skarbów" w każdym razie :) Skrzynki po jabłkach... marzenie! Tutaj są, ale bardzo, bardzo zniszczone z rosyjskimi stemplami. Połakomiłabym się ale nadal się ich używa do przechowywania warzyw w trocinach zimą. Dziękuję, że się odzywasz!

Miri, będziesz jeśli tylko zechcesz! Pozdrawiam!

Krysia B. jakoś na blogach łatwiej znaleźć pokrewne dusze w tym temacie, prawda? W rzeczywistości gorzej... dobrze, ze mąż mnie rozumie :) Pozdrowionka!