środa, 11 lutego 2015

i co dalej?


Znikłam na dobre i czuję, że dobrze byłoby napisać kilka słów wyjaśnienia, bo być może (jeśli jeszcze tu zaglądasz) zastanawiasz się gdzie mnie wcięło? Przyznaję Moi Drodzy, że z lalami zrobiłam sobie przerwę, z powodów bardzo różnych i nie o tym teraz tu będzie :) Być może wrócę do nich jak zatęsknię troszkę bardziej, ale nic nie obiecuję. Dostaję od Was czasem maile z zapytaniami, ale jak na razie nic się nie zmieniło- nie mogę sobie pozwolić czasowo na lale i tak pozostanie do odwołania. Wiecie, życie płynie :)
Nie byłabym jednak sobą gdyby to oznaczało pustkę twórczą, a więc nie oznacza!- robię mnóstwo fajnych rzeczy i jestem przeszczęsliwa z moim nowym kawałkiem sieci, do którego chcę Was dziś zaprosić.
Ten blog od dawna cierpiał na rozdwojenie jaźni (a może i rozczworzenie?) a ja razem z nim. Z jednej strony chciałam by były tu lale, ale też kawałek prywatnego życia a kiedy to prywatne zaczęło nabierać kształtów i kolorów bardziej ekologicznych a nasze życie zmieniło się o 180 stopni- jakoś strasznie ciężko było mi te sprawy połączyć. Zdarzało się wspominać o zielonych koktajlach i o domowo robionych kosmetykach, ale zdarzało się zbyt rzadko i zdawałam sobie sprawę, że nie wszystkie czytelniczki zainteresowane lalami i szyciem- mają ochotę oglądać moje kiełki rosnące na parapecie. W dodatku ta część ujawniana sporadycznie jakoś mocno się we mnie rozrosła i zamarzyłam o nowym blogu, bez bałaganu. Jeśli ciekawi Was to nowe miejsce, (a mnie oczywiście bardzo ekscytuje) to serdecznie zapraszam na shades of green czyli zielone inspiracje w moim wydaniu. Będzie mi bardzo miło jeśli do mnie zajrzycie! Pozdrawiam Was ciepło i dziękuję za Waszą obecność tutaj, za wszystkie komentarze, za ciepłe słowa i wsparcie.