piątek, 25 września 2015

Maja

Niedawno uszyłam pierwszą w swojej historii lalę w stroju ludowym! Pamiętacie takie cepeliowskie egzemplarze? W dzieciństwie mnie fascynowały, żałowałam tylko, że nie nadają się do przebierania, bo kilka cioć miało wtedy całe kolekcje. Lale, a właściwie figurki były upozowane, ubrane i na sztywno przytwierdzone do drewnianej podstawki... Trudno się dziwić- były kolekcjonerskie a nie dla dzieci, ale nawet w tej formie mi się podobały.
Tym razem bardzo zdolna mama Majeczki z No Rush Art (zajrzyjcie koniecznie, bo warto!) zamówiła u mnie Majową lalę w stroju kurpiowskim. Wyzwania były dwa :) Musiałam przestudiować czym się ten strój charakteryzuje i jak te wszystkie detale oddać w mikro skali oraz znaleźć coś nadającego się na lalowe włosy... Zaczynam myśleć, ze włosy/ fryzury są najtrudniejszym elementem w tworzeniu lalek. Czesankowe już porzuciłam. Syntetyczne się nadają, choć to dłubanina (jeśli nie pamiętacie jak to robię to zapraszam TU) to świetnie oddają fryzurki z włosów prostych, choć kolor dobrać niełatwo. Kręcone syntetyczne są bardzo drobniutko kręcone a Maja ma zupełnie nieokiełznaną, kręconą i "puchatą" fryzurkę. Postawiłam więc na moher, który sprawdził się całkiem nieźle, choć kolor mógłby być jaśniejszy.
Lala ma botki, spódnicę, lnianą koszulę z haftowanym kołnierzem, gorsecik, korale, odpowiednie nakrycie głowy zwane czółkiem oraz... aparat fotograficzny! :) Taki okruch współczesnego życia w tej ludowej stylizacji. A co najważniejsze- wszystkie ubranka są zdejmowane ;)