wtorek, 26 stycznia 2016

lala Agnieszka

Zapowiadałam na fb, że rozpoczynam cykl lale- youtuberki i choć większość z Was powiedziała, że nie ogląda, że jest poza wpływami youtuba, pierwszą lalę portretową z tej serii udało mi się skończyć a dwie kolejne czekają na ubranka i inne detale. Kiedyś się pewnie doczekają... choć terminów sobie żadnych nie narzuciłam.

Kim jest ta pierwsza lala? Zrobiłam co w mojej mocy by sportretować Agnieszkę, kryjącą się pod pseudonimem nissiax83. Agnieszka wprawdzie akurat nie pokazuje się znów z grzywką, którą widziałam jeszcze w okolicach Gwiazdki, więc nie wiem czy fryzurka jest nieaktualna, ale przynajmniej strój aktualny pozostał:) Kanał nissiax83 zaczynał się, z tego co się orientuję czysto kosmetycznie, bo tu autorka ma ogromną praktykę i bardzo fajnie dzieli się swoimi doświadczeniami. W ostatnim czasie zrobił się jednak bardziej lifestylowy a Agnieszka promuje zdrowy styl życia, sporo opowiada o weganizmie, sporcie, naturalnych w składzie kosmetykach. Jeśli jej nie znacie, to zajrzyjcie koniecznie (KLIK) bo warto a i samą Agnieszkę bardzo miło się ogląda!

Wracając do lali... na charakterystyczny strój wybrałam ubrania sportowe podpatrzone w filmikach czyli czarny sportowy stanik, bokserkę fluo z koronkowym tyłem, legginsy z odblaskowym nadrukiem i butki... Ach, te butki! Zjadły mi pół dnia:) ale są naprawdę podobne do prawdziwych! No i mata do jogi, atrybut, który uznałam za bardzo typowy, gdyż filmów o wyborze maty do jogi Nissiax nagrała kilka.
A teraz czas zaskoczyć samą Agnieszkę, mam nadzieję, że jej się spodoba taka niespodzianka!











niedziela, 3 stycznia 2016

zanim zacznie się codzienność

Pracowicie nam upłynęły ostatnie dni grudnia, wprawdzie nie przy biurku i nie przy maszynie mojej kochanej ale jednak... Czasem myślę, że nie starczy mi już więcej sił by przygotowywać wszystkie te tradycyjne potrawy w nasz nietradycyjny- wegański i bezglutenowy sposób. Że mamy zbyt wysoko ust awioną poprzeczkę a rodzice jak to rodzice- mają swoje przyzwyczajenia;) A jednak daliśmy radę! Nie wyjechaliśmy na wagary do Egiptu. Uzbierałam nie mało powodów do radości, wzruszeń i wdzięczności. Warto to sobie opowiedzieć na dobranoc zanim zacznie się codzienność.
Dzielę się z Wami tylko kilkoma dość anonimowymi obrazkami bo mąż mi chce pozostać incognito i nic się na to nie poradzi:) Pięknego 2016 Wam życzę. Twórczego przede wszystkim!