niedziela, 30 października 2016

za duża, z pomponem, w warkocze...


Jedyne czapki w jakich się toleruję to te za duże, z nadmiarem zarówno w obwodzie jak i z tyłu. Sprawiają, że pyzata buzia wygląda na mniej pyzatą? Może sobie wmawiam, że to działa...
Zazwyczaj szukałam czegoś podobnego na działach męskich, ale od kilku lat udaje mi się co roku wydziergać nowy egzemplarz "czapki idealnej", która z czasem okazuje się nie być ideałem:) Wciąż jednak próbuję!
Dotychczasowa kolekcja obfituje w grubaśne egzemplarze, bo obfitość idzie w parze z grubą włóczką, a tym samym- szybkim tempem produkcji. Brak tylko czegoś na głowę gdy temperatura nie spada poniżej -15 stopni...

Chcąc uzyskać pożądane nadmiary, tak się rozpędziłam z dodawaniem oczek, że na pewnym etapie czapa spokojnie nadawałaby się na okrągłą poduszkę. Ale dość narzekania! Pozostawiam Was ze zdjęciami bo ów obfity beret został wreszcie ukończony a nawet był na spacerze... Szaleństwo produktywności Moje Drogie:P

ps. Zdjęcia od frontu nie będzie bo się robiło głupie miny panu fotografowi



piątek, 21 października 2016

pleasure

Jaka to jesień bywa ekscytująca! Ze zdjęć bije spokój, spokój i jeszcze raz spokój, ale zobaczcie jakie mam piękne naklejki MOJEPOKOJE. Okleję każdą paczuszkę i każdą metkę:) Pełen zachwyt!

Bezglutenowy zakwas na bezglutenowy chleb zadziałał zupełnie magicznie i na jakiś czas nasyciłam swój stęskniony brzuszek pieczywem... guilty pleasure:)

Haftowany gil pojawił się na okularowym etui, oczywiście własnoręcznie zszytym, ale! Chyba będę się powoli żegnać z okularami, soczewki kuszą, dam Wam znać jak mi idzie, bo nigdy nie próbowałam. Mam nadzieję, że nie utonę w morzu łez. Macie jakieś rady dla początkującej?

Szary to taki trochę #jedyniesłusznykolor, Też tak macie? Zrobiłam szal, kolejny... szary...

I jeszcze o koralikach. Umówiłam się z mamą na wspólne biżuteryjne produkcje i skleciłyśmy kilka fajnych naszyjników. Jeszcze się nimi pochwalę, nie raz:)

A tymczasem życzę Wam pięknego, spokojnego weekendu.








czwartek, 6 października 2016

robi się

Pamiętacie taką zabawę "znajdź różnice" gdzie porównywało się dwa obrazki? Bardzo to lubiłam...

Nowy pan lalek jest: w innej skali niż dotychczasowe lale (chyba mógłby robić za przyjaciela Barbie, ale nie jestem pewna); uszyłam go z rozciągliwej(!!!) bawełny z elastanem, co bardzo zmienia kwestię wykrojów bo poszczególne elementy wychodzą parówkowato grube:); ma ufilcowany igłą łebek z wełny czesankowej, który potem pokryłam tkaniną (zachwycają mnie możliwości kształtowania twarzy!); ubieranie go i szycie jeszcze mniejszych ubranek będzie wyzwaniem, ale jak na razie- bardzo mi się podoba.
Jak już pisałam robi się również standardowa lala, (na razie bardzo tajemnicza) łatwo więc o porównanie.
Poza tym robią się: plany w kalendarzu, zakwas na bezglutenowy chlebek, zakupy w ogrodnictwie... a co u Was słychać?






poniedziałek, 3 października 2016

wiejskie powietrze

Nic to, że wróciło się już tydzień temu i się nie usiadło natychmiast do zdjęć. Pięknie jest. To widać na pierwszy rzut oka. Kasztany uzbierane, zupę dyniową jem trzeci dzień i nadal chcę więcej.
Ogołociliśmy rodzicom ogród jak szarańcza...
jak zawsze:)

Było się nawet na wyjściu z gatunku "kultura" bo jak do miasta jest aż 40 km no to przecież trzeba! Co innego w Gdańsku... Obeszło się jedne urodziny (tato) i jedną rocznicę (już 5!) i się wróciło z naładowanymi bateryjkami.

Pracuję nad dwiema nowymi lalami (!) jedna jest w całkiem nowej skali i nowej "technologii". Chcecie zobaczyć?