wtorek, 22 listopada 2016

prezent

Jeszcze nie gwiazdkowy! Powoli myślę i planuję grudniowe wyczyny rękodzielnicze, ale nie wyszłam poza obszar tentegowania w głowie:)
Tymczasem w listopadzie uzbierało się mnóstwo innych okazji do obdarowywania. Nasi przyjaciele: Żanetka, (która szyje piękne muchy once upon a tie > KLIK) i jej mąż Maciek, mają urodziny. Maciek ma słabość do wełnianych bamboszy a la skarpeta, innych nie uznaje! Wydziergałam więc kapciuszki z dużym marginesem rozciągliwości, bo chłop do małych nie należy!
I jeszcze... sprawiłam sobie wielką frajdę malując ich portrecik. Jak żywi! Malowanie jest fajne... dlaczego o tym zapominam?!









3 komentarze:

Anna Pietrzak pisze...

No te bamboszki to istna poezja. Musi być stopom w nich cudnie :)

szyju szyju... pisze...

Pięknie namalowane :D
Bamboszki też cudo...

Aga Plieth pisze...

Bardzo Wam dziękuję! :*