poniedziałek, 3 października 2016

wiejskie powietrze

Nic to, że wróciło się już tydzień temu i się nie usiadło natychmiast do zdjęć. Pięknie jest. To widać na pierwszy rzut oka. Kasztany uzbierane, zupę dyniową jem trzeci dzień i nadal chcę więcej.
Ogołociliśmy rodzicom ogród jak szarańcza...
jak zawsze:)

Było się nawet na wyjściu z gatunku "kultura" bo jak do miasta jest aż 40 km no to przecież trzeba! Co innego w Gdańsku... Obeszło się jedne urodziny (tato) i jedną rocznicę (już 5!) i się wróciło z naładowanymi bateryjkami.

Pracuję nad dwiema nowymi lalami (!) jedna jest w całkiem nowej skali i nowej "technologii". Chcecie zobaczyć?