środa, 14 grudnia 2016

supeł, supełek



Po miesiącach wpatrywania się w tutoriale i zastanawiania się, która dzianinka będzie najodpowiedniejsza, w końcu uszyłam sobie piękny SUPEŁ.

Normalnie poszłam na żywioł: kupiłam tkaninę przez internet bez macania, sprawdzania elastyczności i grubości (okazała się całkowicie nieelastyczna- jest za to szlachetna w składzie bo bawełniana). Podobno z dresówki się nie udaje bo za gruba. Najlepsza byłaby taka jak w tiszertach ale tej akurat w sezonie zimowym nie udało się nabyć.

Od razu po przybyciu tkaniny ciachnęłam, wedle instrukcji 3 piętnasto- centymetrowe paski, zszyłam w pięć minut i dopiero zaczęła się zabawa! Wypychanie 4,5 metrowego, dzianinowego tunelu samo w sobie nie należy do zadań łatwych, ale przecież! Obejrzałam już tyle instrukcji, że WIEDZIAŁAM jak należy to zrobić.

Należało użyć rury od odkurzacza i jakiegoś kija do popychania wypełnienia.

Okazało się jednak, ze rura rurze nie równa i nasz akurat model jest tak zaawansowany, że posiada wewnętrzne wypustki (bardzo przydatne- pozwalają na regulowanie długości). Katastrofa. Kolejne pół godziny spędziłam na przemierzaniu mieszkania z obłędem w oczach i poszukiwaniu jakiejś gładkiej rury:)

Wreszcie natknęłam się na zapomniany rulon fizeliny na (uwaga fanfary!) tekturowej tubie. Tuba okazała się idealna, musiałam tylko przećwiczyć przepychanie przez nią waty. Po przetestowaniu narzędzi takich jak:
a) ogromna drewniana łyżka
b) kij od mopa
c) kij od flagi
okazało się, że kij od mopa (choć mógłby być krótszy!) jest w miarę operatywny, pod warunkiem usunięcia delikatnych przedmiotów z pola rażenia,

Właśnie tak proszę Państwa, w trudach i bólach powstał SUPEŁ, ale co tam! Warto było przecież.





Konkretne wskazówki znajdziecie tu > KLIK